Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Cellulit - kobiecy wróg numer jeden
powrótDossier
Mówi się, że ma go każda kobieta. A jeśli jeszcze nie ma, to z pewnością będzie go miała. Żeńskie hormony o to zadbają... Mówi się też, że nie da się z nim wygrać, można tylko łagodzić objawy albo... przywyknąć. Mówi się, że wygrana jest możliwa, ale wymaga sporo starań. Że najlepsze są masaże. Albo odpowiednia dieta. Specjalne zioła. I koniecznie dużo wody! Cellulit – może i sensowne byłoby pogodzenie się z posiadaniem tego defektu estetycznego, ale po co się z nim godzić, skoro współczesna kosmetyka i medycyna estetyczna całkiem nieźle sobie z nim radzą.
Fachowa nazwa tego, co nazywamy cellulitem lub pomarańczową skórką, to „lipodystrofia”. Oznacza ona charakterystyczny sposób rozkładania się w ciele – szczególnie na udach i pośladkach, ale też na brzuchu, ramionach i kolanach – nadmiaru tkanki tłuszczowej. Nieprawidłowe, zbytnio rozrośnięte komórki tłuszczowe powodują ucisk naczyń krwionośnych. Utrudnia to krążenie krwi i limfy w tym rejonie oraz usuwanie toksyn. Efektem są znane większości kobiet (bo jednak są takie szczęściary, których cellulit się nie ima) nierówności widoczne pod powierzchnią skóry przypominające powierzchnię skórki pomarańczy. W bardziej zaawansowanych stadiach można je dostrzec od razu, w stadiach początkowych – po ściśnięciu fałdu skóry. W skórze dotkniętej cellulitem dochodzi także do uszkodzenia i twardnienia włókien kolagenu, co dodatkowo negatywnie odbija się na jej jędrności.
Zależnie od stopnia rozwoju wyróżnia się trzy rodzaje tego defektu: cellulit tłuszczowy – miękki, niebolesny, będący efektem nadmiaru masy tłuszczowej, cellulit obrzękowy lub wodny – miękki w dotyku, charakteryzujący się zatrzymywaniem wody, toksyn i obrzękami, cellulit włóknisty – twardy i bolesny w dotyku, czego przyczyną jest zesztywnienie kolagenu i ucisk nerwów.
Warto dodać, że często używana nazwa cellulitis to określenie stanu zapalnego tkanki łącznej, nie zaś defektu, o którym mowa w niniejszym artykule.
Kto jest temu winien
Cellulit „zawdzięczamy” przede wszystkim działaniu hormonów. To one odpowiadają za tendencje do pewnych procesów, które po uruchomieniu prowadzą do rozwoju cellulitu. Chodzi tu głównie o hormony żeńskie, których wpływ odczuwamy przez całe życie: podczas dojrzewania, ciąży, menopauzy, ale też podczas stosowania hormonalnej antykoncepcji. Z tego powodu cellulit uchodzi za dolegliwość typowo kobiecą.
Inny hormon, kortyzol, produkowany w korze nadnerczy, w nadmiarze prowadzi do niszczenia białek, zahamowania metabolizmu tłuszczu i spowolnienia lipolizy (spalania tłuszczów). Magazynowanie tłuszczu w adipocytach nasila się, organizm zatrzymuje wodę, a stąd już prosta droga do cellulitu. Warto dodać, że jednym z istotnych czynników wpływających na nadprodukcję kortyzolu jest stres.
Jeśli chodzi o czynniki genetyczne – determinują one liczbę adipocytów, która raz ustalona nie zmienia się przez całe życie. Zmienia się jedynie wielkość tych komórek. Genetycznie zaprogramowana jest również lipoliza, dlatego różne osoby mają różne tendencje do odkładania się tłuszczu (bez względu na dietę).
Wreszcie tryb życia – dieta zbyt kaloryczna, źle zbilansowana prowadzi do spowolnienia metabolizmu. Upośledza to usuwanie szkodliwych produktów przemiany materii, które odkładają się w organizmie. Unikanie aktywności fizycznej przy siedzącym trybie życia, a często też zbyt kaloryczna dieta w stosunku do zapotrzebowania energetycznego dodatkowo rozleniwia przemianę materii.
więcej w Cabines nr 61
Dorota Bury
Fachowa nazwa tego, co nazywamy cellulitem lub pomarańczową skórką, to „lipodystrofia”. Oznacza ona charakterystyczny sposób rozkładania się w ciele – szczególnie na udach i pośladkach, ale też na brzuchu, ramionach i kolanach – nadmiaru tkanki tłuszczowej. Nieprawidłowe, zbytnio rozrośnięte komórki tłuszczowe powodują ucisk naczyń krwionośnych. Utrudnia to krążenie krwi i limfy w tym rejonie oraz usuwanie toksyn. Efektem są znane większości kobiet (bo jednak są takie szczęściary, których cellulit się nie ima) nierówności widoczne pod powierzchnią skóry przypominające powierzchnię skórki pomarańczy. W bardziej zaawansowanych stadiach można je dostrzec od razu, w stadiach początkowych – po ściśnięciu fałdu skóry. W skórze dotkniętej cellulitem dochodzi także do uszkodzenia i twardnienia włókien kolagenu, co dodatkowo negatywnie odbija się na jej jędrności.
Zależnie od stopnia rozwoju wyróżnia się trzy rodzaje tego defektu: cellulit tłuszczowy – miękki, niebolesny, będący efektem nadmiaru masy tłuszczowej, cellulit obrzękowy lub wodny – miękki w dotyku, charakteryzujący się zatrzymywaniem wody, toksyn i obrzękami, cellulit włóknisty – twardy i bolesny w dotyku, czego przyczyną jest zesztywnienie kolagenu i ucisk nerwów.
Warto dodać, że często używana nazwa cellulitis to określenie stanu zapalnego tkanki łącznej, nie zaś defektu, o którym mowa w niniejszym artykule.
Kto jest temu winien
Cellulit „zawdzięczamy” przede wszystkim działaniu hormonów. To one odpowiadają za tendencje do pewnych procesów, które po uruchomieniu prowadzą do rozwoju cellulitu. Chodzi tu głównie o hormony żeńskie, których wpływ odczuwamy przez całe życie: podczas dojrzewania, ciąży, menopauzy, ale też podczas stosowania hormonalnej antykoncepcji. Z tego powodu cellulit uchodzi za dolegliwość typowo kobiecą.
Inny hormon, kortyzol, produkowany w korze nadnerczy, w nadmiarze prowadzi do niszczenia białek, zahamowania metabolizmu tłuszczu i spowolnienia lipolizy (spalania tłuszczów). Magazynowanie tłuszczu w adipocytach nasila się, organizm zatrzymuje wodę, a stąd już prosta droga do cellulitu. Warto dodać, że jednym z istotnych czynników wpływających na nadprodukcję kortyzolu jest stres.
Jeśli chodzi o czynniki genetyczne – determinują one liczbę adipocytów, która raz ustalona nie zmienia się przez całe życie. Zmienia się jedynie wielkość tych komórek. Genetycznie zaprogramowana jest również lipoliza, dlatego różne osoby mają różne tendencje do odkładania się tłuszczu (bez względu na dietę).
Wreszcie tryb życia – dieta zbyt kaloryczna, źle zbilansowana prowadzi do spowolnienia metabolizmu. Upośledza to usuwanie szkodliwych produktów przemiany materii, które odkładają się w organizmie. Unikanie aktywności fizycznej przy siedzącym trybie życia, a często też zbyt kaloryczna dieta w stosunku do zapotrzebowania energetycznego dodatkowo rozleniwia przemianę materii.
więcej w Cabines nr 61
