Na spotkanie ze słońcem

powrót

Dossier

Stara angielska mądrość ludowa mówi: „Between eleven and three keep under the tree” (Między jedenastą a trzecią chroń się pod drzewem). I nie dotyczy to tylko jasnoskórych Anglików. Uzyskana w cieniu opalenizna jest ładniejsza, bardziej równomierna i – co najważniejsze – nie stanowi ryzyka dla zdrowia i urody.
Muzyka relaksacyjna bez opłat ZAiKS
Na spotkanie ze słońcem

Umiarkowane kontakty ze słońcem dobrze nam służą. Pod wpływem promieniowania UV powstaje w skórze 90% witaminy D3, która pomaga w przyswajaniu wapnia i fosforu, zapewniając mocne kości. Zapobiega też wielu chorobom neurologicznym i układu krążenia. Do otrzymania niezbędnej dawki tej witaminy wystarczy spędzić na powietrzu zaledwie kwadrans w ciągu dnia, nawet przy zachmurzonym niebie. Rozsądne dawkowanie słońca w celach leczniczych nosi nazwę helioterapii. Wspomaga leczenie chorób skórnych, takich jak: trądzik młodzieńczy, łojotok, łuszczyca. Szczególnie korzystnie terapie słoneczne działają w rejonach wysokogórskich oraz nad Morzem Martwym. Dla wielu ludzi kontakt ze słońcem jest też wielką przyjemnością, relaksem fizycznym i psychicznym. Wydzielające się endorfiny poprawiają nastrój, dodają sił i przywracają radość życia. O tym, jak bardzo potrzebujemy światła, niech świadczy fakt, że w ponurym okresie zimowym wielu ludzi zapada na depresję sezonową, określaną skrótem SAD (Seasonal Affective Disorder)

Słoneczna wizytówka

Słońce wysyła do nas promieniowanie ultrafioletowe o różnej długości fali.

Promieniowanie UVA (315-400 nm)

To niewidzialny wróg, którego działania nie odczuwamy. Daje szybkie, ale krótkotrwałe brązowienie skóry. Wnika głęboko, dociera do skóry właściwej, gdzie uszkadza kolagen i elastynę, pogarsza sprawność układu odpornościowego skóry, wyzwala skórne reakcje fototoksyczne i fotoalergiczne. Wywołuje też lawinę wolnych rodników, głównie reaktywnych cząstek tlenowych ROS (Reactive Oxygen Species). Ta frakcja promieniowania UV jest odpowiedzialna za przyspieszone starzenie się skóry, określone mianem fotostarzenia (photoaging). Wrażliwość skóry na światło UVA zwiększają tzw. fotouczulacze. Są to przede wszystkim leki: niesteroidowe środki przeciwzapalne, z popularną aspiryną na czele, leki przeciwreumatyczne, antybiotyki – zwłaszcza z grupy tetracyklin, preparaty moczopędne stosowane w zakażeniach układu moczowego oraz niektóre antydepresanty. Bodźcem fototoksycznym są też pigułki antykoncepcyjne i leki stosowane w hormonalnej terapii zastępczej (HTZ). Problem mogą stanowić też niektóre kosmetyki, szczególnie kremy z retinolem i kwasami owocowymi oraz środki zapachowe zawierające olejek z bergamotki, paczuli lub piżmo. Uważać należy na żywice drzew iglastych, preparaty ziołowe zawierające dziurawiec lub melisę oraz niektóre warzywa, np. seler. Warto o tym pamiętać, wychodząc na plażę, ponieważ skutkiem reakcji fototoksycznej są trwałe przebarwienia skóry.

Promieniowanie UVB (280-315 nm)

Odpowiada za trwałą opaleniznę oraz oparzenia słoneczne (wywołuje rumień). Intensyfikuje syntezę melaniny w komórkach pigmentacyjnych skóry i powoduje pogrubienie naskórka (keratozę). Działa mutagennie – uszkadza DNA komórek; pozostawia tam trwałe, rozpoznawalne ślady, jako swoiste „odciski palca”, gdyż podobnych mutacji nie wywołują żadne inne czynniki. Uszkodzenia immunologiczne wywoływane przez fale UVA jeszcze bardziej pogłębiają te niekorzystne efekty, co sprawia, że skóra traci naturalną zdolność eliminowania nieprawidłowych komórek. Gromadzenie przez lata takich uszkodzeń zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów skóry.

Promieniowanie UVC (100-280 nm)

Zabija wszelkie formy życia; w laboratoriach jest używane do sterylizacji pomieszczeń. Tego promieniowania nie musimy się obawiać, gdyż jest w całości pochłaniane przez warstwę ozonową atmosfery ziemskiej, oddaloną od Ziemi o 35–40 km. Pewne niebezpieczeństwo mogą stanowić lokalne, przejściowe spadki zawartości ozonu w powietrzu, potocznie zwane „dziurą ozonową”, spowodowane działalnością człowieka.

Wewnętrzny system ochrony organizmu

Jest to wyposażenie fotochronne dane nam przez naturę, dzięki czemu zdrowa skóra potrafi bronić się sama, ale tylko w ograniczonym stopniu. Nie jesteśmy stworzeni do intensywnego słońca. Największy odsetek zachorowań na raka skóry notuje się w Australii, wśród napływowej ludności białej, całkowicie nieprzystosowanej genetycznie do panujących tam warunków słonecznych.

Synteza melaniny

Melanina jest to pigment wytwarzany w procesie melanogenezy przez melanocyty – komórki barwnikowe skóry. Nadaje kolor włosom, skórze i tęczówkom oczu. Chroni też przed atakiem promieni słonecznych w pełnym zakresie długości fal UV. Opalenizna to melanina nagromadzona w skórze podczas ekspozycji słonecznej. Jest to reakcja obronna naszego organizmu na nadmiar słońca, zapobiegająca przenikaniu promieni UV do głębszych warstw skóry. Melanina jest też silnym przeciwutleniaczem – już w stężeniu rzędu 0,05–1,0 promila neutralizuje 80% wolnych rodników. Efektywność jej znacznie wzrasta w duecie z witaminą E. Mamy tu do czynienia z bardzo cennym sprzężeniem zwrotnym: opalanie wyzwala w skórze powstawanie dużej liczby wolnych rodników, a jednocześnie aktywuje syntezę melaniny, jednego z najsilniejszych znanych antyoksydantów! Skóra wytwarza dwa rodzaje melaniny: czerwonożółtą feomelaninę i brązowoczarną eumelaninę. Są syntetyzowane z tyrozyny (aminokwas) w reakcji katalizowanej przez enzym – tyrozynazę. Kolor włosów, karnacja oraz wrażliwość na słońce zależą od ilościowych proporcji obu form melaniny. Osoby o jasnej karnacji, skłonności do piegów i włosach w odcieniu rudawym mają znaczną przewagę feomelaniny. Częściej zapadają na raka skóry, ponieważ feomelanina w świetle rozkłada się, tworząc związki o charakterze mutagennym. Melaninę stosuje się w kosmetykach jako środek promieniochronny i przyspieszający brązowienie skóry, a także w preparatach do barwienia włosów. Wykorzystuje się melaninę naturalną lub syntetyczną. Naturalna występuje dość rzadko ze względu na wysokie koszty produkcji – jest pozyskiwana z wełny czarnych owiec lub z gruczołów kałamarnic i ośmiornic. Spotykamy ją w luksusowych samoopalaczach i droższych kosmetykach solaryjnych. W recepturach kosmetycznych melaninę stosuje się przeważnie w stężeniu nie przekraczającym 1%, gdyż nadaje kosmetykom nieestetyczne ciemne zabarwienie, które może budzić sprzeciw konsumentów. Na skuteczność kosmetycznego działania melaniny wpływa stopień jej rozdrobnienia. Wersja syntetyczna ma duże cząsteczki, które nie mogą przeniknąć przez naskórek. Działają tylko powierzchniowo, a tym samym mniej efektywnie. Trwają prace nad wprowadzeniem melaniny biosyntetycznej, która byłaby wytwarzana przez rośliny lub bakterie zmodyfikowane genetycznie i miałaby wszystkie pożądane cechy melaniny naturalnej, przy niskich nakładach finansowych.

więcej w Cabines nr 46

dr Elżbieta Kowalska-Wochna
publikacje Cabines 46
do góry | powrót