Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Wspólne wyzwania cz. 2 - Wymiary zaufania
powrótO tym się mówi
Wyzwania stojące przed branżą usług kosmetycznych wymagają wspólnego działania – to nie ulega kwestii. O tym, jakie są najważniejsze problemy dotykające całego sektora, jak i każdej aktywnej kosmetyczki z osobna, pisałam w poprzednim numerze Cabines. Wśród aktualnych problemów wymienić można konieczność „uinternetowienia”, rozwijania znajomości języków, szkolenia umiejętności menedżerskich oraz dbania o wysokie standardy jakości usług i stałe podnoszenie kwalifikacji. Na przykładzie kilku wybranych zagranicznych organizacji zrzeszających kosmetyczki zobaczymy, że w grupie łatwiej jest zmierzyć się z podobnymi zadaniami. Zajrzymy też do środka społeczeństwa, by stwierdzić, dlaczego w Polsce kosmetyczkom trudniej jest współdziałać niż np. w Wielkiej Brytanii. Spojrzymy też na historyczne umiejscowienie zawodu kosmetyczki w Polsce oraz możliwości działania dla wspólnego dobra dziś. Projekt, który zaproponuję, ma szanse ujrzeć światło dzienne już w ciągu najbliższej dekady.
Swoboda działalności gospodarczej
Wolność to trudny prezent, darowany przedsiębiorcom przez Ustawę o swobodzie działalności gospodarczej z 2 lipca 2004 r., która m.in. zniosła obowiązek zrzeszania się dla przedstawicieli wielu zawodów. Ustawa ta, zgodna z duchem prawodawstwa unijnego, otworzyła dostęp do wykonywania wielu zawodów wszystkim przedsiębiorcom. Do tych otwartych profesji należy także zawód kosmetyczki. Sama ustawa wyraża najważniejsze zasady odpowiedzialnego działania przedsiębiorców w trzech artykułach, które cytowane są poniżej:
Art. 17
Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów konsumentów.
Art. 18
Przedsiębiorca jest obowiązany spełniać określone przepisami prawa warunki wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności dotyczące ochrony przed zagrożeniem życia, zdrowia ludzkiego i moralności publicznej, a także ochrony środowiska.
Art. 19
Jeżeli przepisy szczególne nakładają obowiązek posiadania odpowiednich uprawnień zawodowych przy wykonywaniu określonego rodzaju działalności gospodarczej, przedsiębiorca jest obowiązany zapewnić, aby czynności w ramach działalności gospodarczej były wykonywane bezpośrednio przez osobę legitymującą się posiadaniem takich uprawnień zawodowych. Z powyższych artykułów jedynie 17. i 18. jednoznacznie dotyczą kosmetyczek. Jako przedsiębiorcy są one zobowiązane do działania fair wobec konkurencji i w zgodzie z dobrem klienta, a także spełniać wszystkie warunki gwarantujące bezpieczeństwo swoich klientów (w tym ich zdrowia) oraz środowiska. Natomiast art. 19 zawodu kosmetyczki nie obejmuje. Nie istnieją bowiem odrębne przepisy określające uprawnienia i kwalifikacje wymagane od osoby otwierającej zakład kosmetyczny (choć stosuje się tu konkretne zasady sanitarno-epidemiologiczne dotyczące urządzenia lokalu). Czy więc ustawodawca mówi nam: „hulaj, dusza, piekła nie ma”? Wydaje się, że niektórzy tak te zapisy interpretują… Jednocześnie Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej – bez której nie mielibyśmy szans na tak szybki rozwój naszego kraju – daje możliwość dobrowolnego zrzeszania się przedsiębiorców, np. w różne formy samorządu gospodarczego. Potwierdza też obowiązek przynależności do izb zawodowych dotyczący przedstawicieli wybranych profesji. Obecnie do samorządu zawodowego należeć muszą lekarze, aptekarze, adwokaci, doradcy podatkowi i grupa kilku jeszcze zawodów zaufania publicznego. W stosunku do pozostałych branż dawniejszy przymus przynależności (np. do cechów rzemiosł, spółdzielni itp.) zastąpiła swoboda i dobrowolność zrzeszania się – wyraz zaufania w instynkty obywatelskie, etykę zawodową i dbałość o dobrą praktykę usługodawców.
Wolny zawód a rzemiosło
Z historycznego punktu widzenia mamy dziś w dziedzinie usług kosmetycznych najwięcej swobody, ale także chaosu. Za czasów drugiej Rzeczypospolitej, w okresie międzywojennym, o standardy usług kosmetycznych postanowiono zadbać, wcielając kosmetyczki w struktury izb lekarskich (były w grupie tzw. felczerów). Uznawano je za przedstawicielki wolnego zawodu, podobnie jak innych specjalistów – np. nauczycieli, lekarzy, prawników. Jak można się dowiedzieć z ust p. Barbary Jaroszewskiej, autorki kultowego polskiego podręcznika dla kosmetyczek, takie usytuowanie sprzyjało wypracowaniu prestiżu zawodu. Z kolei po wojnie reżim komunistyczny przypisał kosmetyczki rzemiosłu. Rozwiązano izby lekarskie, a w obrębie Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy powołano spółdzielnie kosmetyczne. Zarówno prestiż zawodu, jak i poziom kształcenia gwałtownie się pogorszyły. Kosmetyczki znalazły się w tej samej kategorii co tzw. kalotechnika (zabiegi henny brwi i rzęs oraz manicure i pedicure), która funkcjonowała przy fryzjerstwie. Z czasem w ramach cechów rzemiosł powstały cechy fryzjerskie i przyległe do nich kosmetyczne, organizujące egzaminy czeladnicze i mistrzowskie. W czasach niedemokratycznej Polski państwo brało na siebie wiele zadań, które dziś przejmują – lub powinni przejmować – sami obywatele, indywidualnie czy też poprzez stowarzyszenia i organizacje. Dawny system dawał niewiele możliwości wyboru, ograniczał margines swobody i kreatywności. Tendencja do regulacji i centralnego sterowania nadal się przejawia w naszym oczekiwaniu, że „ktoś zrobi z tym wreszcie porządek”. W kwestii kwalifikacji, edukacji, wywalczenia sobie własnego miejsca na polu pielęgnacji urody wciąż na nowo pojawiają się takie tęsknoty. Słychać również głosy szanowanych i doświadczonych kosmetyczek – trenerek i mentorek zawodu – ubolewających nad standardami usług kosmetycznych świadczonych przez osoby posiadające niewystarczające kwalifikacje, zdobyte nierzadko na nieprofesjonalnie prowadzonych kursach.
Pierwsze inicjatywy samoorganizacji
Wspomniana mentorka zawodu, Barbara Jaroszewska, wkrótce po przemianach demokratycznych zainspirowała powstanie Polskiego Stowarzyszenia Kosmetyczek (1992). Była to jedna z pierwszych inicjatyw zmierzających do samoregulacji i doskonalenia się branży. Na życzenie zrzeszonych pań przeprowadzono m.in. specjalny zaoczny kurs teoretyczny dla osób już praktykujących jako kosmetyczki. Impuls obywatelski, który zaowocował założeniem tej organizacji, nie był, niestety, wystarczająco silny; do dziś stowarzyszenie w praktyce wygasiło swoją działalność. W rozmowie ze mną była prezes PSK Elżbieta Foryś zauważyła, że zbyt mało było osób chętnych do pracy na rzecz innych, by stowarzyszenie mogło przetrwać. W początkach istnienia PSK postawiło sobie za zadanie m.in. organizować kongresy kosmetologiczne i szkolenia, wydawać branżowe pismo. Dziś, gdy konferencji i targów kosmetycznych jest już sporo, p. Foryś widzi większą potrzebę weryfikacji umiejętności praktycznych, jakimi powinny wykazać się absolwentki szkół kosmetycznych.
Deficyt zaufania
Podwaliny sukcesu w niemal każdej branży stanowi zaufanie. Mówi się, że w biznesie jest ono cenniejsze niż złoto. W zawodzie kosmetyczki to właśnie wiara i pewność klientek, że zajmująca się ich urodą osoba jest odpowiedzialna i fachowa, decyduje o indywidualnym sukcesie właścicielki salonu. Zaufanie w skali społeczeństwa jest nazywane kapitałem społecznym i stanowi jeden z wyznaczników społeczeństwa obywatelskiego. Jak pokazują badania, nadal nam daleko do tej formy funkcjonowania. Kapitał społeczny mamy niezwykle niski – aż 80% Polaków z założenia nie ufa drugiemu. Opublikowana niedawno diagnoza społeczna CBOS „Społeczeństwo obywatelskie 1998-2008” zwraca uwagę na spowolnienie tempa pozytywnych zmian społecznych idących w kierunku obywatelskiego udziału w życiu społecznym. W porównaniu z wieloma innymi krajami Unii Europejskiej zaledwie niewielki odsetek rodaków poświęca część wolnego czasu na działalność w jakiejkolwiek organizacji społecznej, powołanej dla dobra mniejszej czy większej społeczności (ok. 20% dorosłych w roku 2007). Obywatelskie postawy oznaczają szersze, bardziej bezinteresowne podejście, a nawet skłonność do poświęcenia krótkoterminowego zysku dla większego dobra wspólnoty, także odłożonego w czasie. Zainteresowanie sprawami wykraczającymi poza życie prywatne skutkuje m.in. powstaniem skutecznie działających organizacji samorządu gospodarczego czy stowarzyszeń powołanych na rzecz lokalnych społeczności. W naszym konkretnym przypadku branży usług kosmetycznych w Polsce mamy jeszcze w tej chwili do czynienia z kreatywną i przedsiębiorczą grupą osób nie współpracujących dla wspólnego dobra. A postawa Zosi Samosi jest nieefektywna w obecnych warunkach gospodarczych i prowadzi w ślepą uliczkę. Co gorsza, jak stwierdzają ankieterzy i analitycy CBOS, w Polsce kobiety są nawet mniej skłonne do współpracy i współdziałania niż mężczyźni (35% w porównaniu z 43%). Z założenia wolimy prowadzić działalność gospodarczą w pojedynkę, a jeśli nawet miałybyśmy z kimś wejść w spółkę, raczej będzie to członek rodziny niż ktoś niespokrewniony. W branży zdominowanej przez płeć piękną wyraźnie widać przełożenie tych tendencji: około 90% funkcjonujących gabinetów to jednoosobowo prowadzone salony. Na rzecz zawodu nie działa w tej chwili, o ile mi wiadomo, żadna reprezentująca tylko kosmetyczki organizacja.
więcej w Cabines nr 36
Natalia Pokrywka

Swoboda działalności gospodarczej
Wolność to trudny prezent, darowany przedsiębiorcom przez Ustawę o swobodzie działalności gospodarczej z 2 lipca 2004 r., która m.in. zniosła obowiązek zrzeszania się dla przedstawicieli wielu zawodów. Ustawa ta, zgodna z duchem prawodawstwa unijnego, otworzyła dostęp do wykonywania wielu zawodów wszystkim przedsiębiorcom. Do tych otwartych profesji należy także zawód kosmetyczki. Sama ustawa wyraża najważniejsze zasady odpowiedzialnego działania przedsiębiorców w trzech artykułach, które cytowane są poniżej:
Art. 17
Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów konsumentów.
Art. 18
Przedsiębiorca jest obowiązany spełniać określone przepisami prawa warunki wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności dotyczące ochrony przed zagrożeniem życia, zdrowia ludzkiego i moralności publicznej, a także ochrony środowiska.
Art. 19
Jeżeli przepisy szczególne nakładają obowiązek posiadania odpowiednich uprawnień zawodowych przy wykonywaniu określonego rodzaju działalności gospodarczej, przedsiębiorca jest obowiązany zapewnić, aby czynności w ramach działalności gospodarczej były wykonywane bezpośrednio przez osobę legitymującą się posiadaniem takich uprawnień zawodowych. Z powyższych artykułów jedynie 17. i 18. jednoznacznie dotyczą kosmetyczek. Jako przedsiębiorcy są one zobowiązane do działania fair wobec konkurencji i w zgodzie z dobrem klienta, a także spełniać wszystkie warunki gwarantujące bezpieczeństwo swoich klientów (w tym ich zdrowia) oraz środowiska. Natomiast art. 19 zawodu kosmetyczki nie obejmuje. Nie istnieją bowiem odrębne przepisy określające uprawnienia i kwalifikacje wymagane od osoby otwierającej zakład kosmetyczny (choć stosuje się tu konkretne zasady sanitarno-epidemiologiczne dotyczące urządzenia lokalu). Czy więc ustawodawca mówi nam: „hulaj, dusza, piekła nie ma”? Wydaje się, że niektórzy tak te zapisy interpretują… Jednocześnie Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej – bez której nie mielibyśmy szans na tak szybki rozwój naszego kraju – daje możliwość dobrowolnego zrzeszania się przedsiębiorców, np. w różne formy samorządu gospodarczego. Potwierdza też obowiązek przynależności do izb zawodowych dotyczący przedstawicieli wybranych profesji. Obecnie do samorządu zawodowego należeć muszą lekarze, aptekarze, adwokaci, doradcy podatkowi i grupa kilku jeszcze zawodów zaufania publicznego. W stosunku do pozostałych branż dawniejszy przymus przynależności (np. do cechów rzemiosł, spółdzielni itp.) zastąpiła swoboda i dobrowolność zrzeszania się – wyraz zaufania w instynkty obywatelskie, etykę zawodową i dbałość o dobrą praktykę usługodawców.
Wolny zawód a rzemiosło
Z historycznego punktu widzenia mamy dziś w dziedzinie usług kosmetycznych najwięcej swobody, ale także chaosu. Za czasów drugiej Rzeczypospolitej, w okresie międzywojennym, o standardy usług kosmetycznych postanowiono zadbać, wcielając kosmetyczki w struktury izb lekarskich (były w grupie tzw. felczerów). Uznawano je za przedstawicielki wolnego zawodu, podobnie jak innych specjalistów – np. nauczycieli, lekarzy, prawników. Jak można się dowiedzieć z ust p. Barbary Jaroszewskiej, autorki kultowego polskiego podręcznika dla kosmetyczek, takie usytuowanie sprzyjało wypracowaniu prestiżu zawodu. Z kolei po wojnie reżim komunistyczny przypisał kosmetyczki rzemiosłu. Rozwiązano izby lekarskie, a w obrębie Centralnego Związku Spółdzielczości Pracy powołano spółdzielnie kosmetyczne. Zarówno prestiż zawodu, jak i poziom kształcenia gwałtownie się pogorszyły. Kosmetyczki znalazły się w tej samej kategorii co tzw. kalotechnika (zabiegi henny brwi i rzęs oraz manicure i pedicure), która funkcjonowała przy fryzjerstwie. Z czasem w ramach cechów rzemiosł powstały cechy fryzjerskie i przyległe do nich kosmetyczne, organizujące egzaminy czeladnicze i mistrzowskie. W czasach niedemokratycznej Polski państwo brało na siebie wiele zadań, które dziś przejmują – lub powinni przejmować – sami obywatele, indywidualnie czy też poprzez stowarzyszenia i organizacje. Dawny system dawał niewiele możliwości wyboru, ograniczał margines swobody i kreatywności. Tendencja do regulacji i centralnego sterowania nadal się przejawia w naszym oczekiwaniu, że „ktoś zrobi z tym wreszcie porządek”. W kwestii kwalifikacji, edukacji, wywalczenia sobie własnego miejsca na polu pielęgnacji urody wciąż na nowo pojawiają się takie tęsknoty. Słychać również głosy szanowanych i doświadczonych kosmetyczek – trenerek i mentorek zawodu – ubolewających nad standardami usług kosmetycznych świadczonych przez osoby posiadające niewystarczające kwalifikacje, zdobyte nierzadko na nieprofesjonalnie prowadzonych kursach.
Pierwsze inicjatywy samoorganizacji
Wspomniana mentorka zawodu, Barbara Jaroszewska, wkrótce po przemianach demokratycznych zainspirowała powstanie Polskiego Stowarzyszenia Kosmetyczek (1992). Była to jedna z pierwszych inicjatyw zmierzających do samoregulacji i doskonalenia się branży. Na życzenie zrzeszonych pań przeprowadzono m.in. specjalny zaoczny kurs teoretyczny dla osób już praktykujących jako kosmetyczki. Impuls obywatelski, który zaowocował założeniem tej organizacji, nie był, niestety, wystarczająco silny; do dziś stowarzyszenie w praktyce wygasiło swoją działalność. W rozmowie ze mną była prezes PSK Elżbieta Foryś zauważyła, że zbyt mało było osób chętnych do pracy na rzecz innych, by stowarzyszenie mogło przetrwać. W początkach istnienia PSK postawiło sobie za zadanie m.in. organizować kongresy kosmetologiczne i szkolenia, wydawać branżowe pismo. Dziś, gdy konferencji i targów kosmetycznych jest już sporo, p. Foryś widzi większą potrzebę weryfikacji umiejętności praktycznych, jakimi powinny wykazać się absolwentki szkół kosmetycznych.
Deficyt zaufania
Podwaliny sukcesu w niemal każdej branży stanowi zaufanie. Mówi się, że w biznesie jest ono cenniejsze niż złoto. W zawodzie kosmetyczki to właśnie wiara i pewność klientek, że zajmująca się ich urodą osoba jest odpowiedzialna i fachowa, decyduje o indywidualnym sukcesie właścicielki salonu. Zaufanie w skali społeczeństwa jest nazywane kapitałem społecznym i stanowi jeden z wyznaczników społeczeństwa obywatelskiego. Jak pokazują badania, nadal nam daleko do tej formy funkcjonowania. Kapitał społeczny mamy niezwykle niski – aż 80% Polaków z założenia nie ufa drugiemu. Opublikowana niedawno diagnoza społeczna CBOS „Społeczeństwo obywatelskie 1998-2008” zwraca uwagę na spowolnienie tempa pozytywnych zmian społecznych idących w kierunku obywatelskiego udziału w życiu społecznym. W porównaniu z wieloma innymi krajami Unii Europejskiej zaledwie niewielki odsetek rodaków poświęca część wolnego czasu na działalność w jakiejkolwiek organizacji społecznej, powołanej dla dobra mniejszej czy większej społeczności (ok. 20% dorosłych w roku 2007). Obywatelskie postawy oznaczają szersze, bardziej bezinteresowne podejście, a nawet skłonność do poświęcenia krótkoterminowego zysku dla większego dobra wspólnoty, także odłożonego w czasie. Zainteresowanie sprawami wykraczającymi poza życie prywatne skutkuje m.in. powstaniem skutecznie działających organizacji samorządu gospodarczego czy stowarzyszeń powołanych na rzecz lokalnych społeczności. W naszym konkretnym przypadku branży usług kosmetycznych w Polsce mamy jeszcze w tej chwili do czynienia z kreatywną i przedsiębiorczą grupą osób nie współpracujących dla wspólnego dobra. A postawa Zosi Samosi jest nieefektywna w obecnych warunkach gospodarczych i prowadzi w ślepą uliczkę. Co gorsza, jak stwierdzają ankieterzy i analitycy CBOS, w Polsce kobiety są nawet mniej skłonne do współpracy i współdziałania niż mężczyźni (35% w porównaniu z 43%). Z założenia wolimy prowadzić działalność gospodarczą w pojedynkę, a jeśli nawet miałybyśmy z kimś wejść w spółkę, raczej będzie to członek rodziny niż ktoś niespokrewniony. W branży zdominowanej przez płeć piękną wyraźnie widać przełożenie tych tendencji: około 90% funkcjonujących gabinetów to jednoosobowo prowadzone salony. Na rzecz zawodu nie działa w tej chwili, o ile mi wiadomo, żadna reprezentująca tylko kosmetyczki organizacja.
więcej w Cabines nr 36