Wokół idei wellness - Nowoczesna koncepcja zawodu kosmetyczki

powrót

O tym się mówi

Młodość ma swoje uroki, ale to dojrzałość pozwala w pełni cieszyć się życiem, korzystać z własnego doświadczenia, mądrości, wiedzy. Tę prawidłowość znaną z losów indywidualnych można zauważyć także, obserwując powstawanie i rozwój zawodów. Do młodych profesji zaliczyć można zawód kosmetyczki, który dopiero zaczyna być przekazywany z pokolenia na pokolenie. Współpracując z gabinetami kosmetycznymi, mam kontakt z fantastycznymi kosmetyczkami i wchodzącymi w ten zawód ich córkami. Nie są mi jednak znane gabinety przekazane przez babkę – matce, a następnie jej córce. Ten brak długoletniej historii i doświadczeń odczuwa się zwłaszcza w Polsce, która na drogę szybkiego rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego wkroczyła stosunkowo niedawno, bo 20 lat temu, 4 czerwca 1989 roku.
rejuvi cosmetics
Wokół idei wellness - Nowoczesna koncepcja zawodu kosmetyczki

Podobnie jak młodzież poszukuje tożsamości, tak i zawód istniejący relatywnie krótko nadal jest w niestabilnej fazie rozwoju. Prześledzę w skrócie definicje i wizje zawodu kosmetyczki w Polsce, by zaproponować nowoczesne podejście, zgodnie z zapowiadającymi się trwale tendencjami ogólnoświatowymi. Kluczowym pojęciem będzie tu – wciąż nieco enigmatyczne – „wellness”.

Alchemia kosmetyczna w trudnych czasach

Choć moment zmiany ustroju i uzyskania wolności gospodarczej możemy uznać za początki nowoczesnej kosmetyki, to i w tych bardziej zamierzchłych czasach istniały gabinety kosmetyczne, choćby pod egidą Polleny. W latach, gdy dostęp do wiedzy, technik, szkoleń, a także surowców, narzędzi i preparatów był nikły lub żaden, kosmetyczka była tą piękną i elegancką panią, która potrafiła zrobić krem, maseczkę i tonik z niczego. Korzystała z najprostszych kremów (typu polska nivea) i dostępnych w aptece witamin oraz swojej intuicji i zdobytej szczęśliwie wiedzy. Kreatywność szła w parze z dość tradycyjnymi metodami wykonania i komponowania zabiegów. Bywało też, że kosmetyczka miała dostęp do zagranicznych źródeł kosmetyków z wyższej półki – np. paczek od rodziny czy własnych wyjazdów z paszportem „wypożyczonym” na tę okazję właścicielce przez troskliwy urząd. Trochę alchemik, a trochę osoba mająca kontakt z lepszym światem, kosmetyczka cieszyła się poważaniem i respektem.

Para rąk do pracy

Przemiany rozpoczęte w 1989 roku otworzyły nasz rynek na świat; zaczęliśmy nadrabiać zaległości kilkudziesięciu lat w każdym segmencie gospodarki. Zbiegło się to w czasie z wyjątkowym przyśpieszeniem w globalnym rozwoju kosmetyki. Na zgiełk informacji, z którymi nagle zetknęło się środowisko kosmetyczne, nałożył się brak możliwości weryfikacji tego, co przedstawiały kolejno wkraczające do Polski zagraniczne firmy. Jednocześnie zaczęły powstawać licznie szkoły przygotowujące do zawodu kosmetyczki, niektóre – niewybrednie przyjmujące zarówno rokujące kandydatki, jak i osoby bez predyspozycji. W tych okolicznościach nie dziwi, że kosmetyczka zaczęła być postrzegana nie jako analizujący i odpowiedzialny specjalista, ale jako para sprawnych rąk. Wypuszczono na rynek pakiety zabiegowe typu 1-2-3-4, w których tubki preparatów wyraźnie oznakowano cyframi ilustrującymi kolejność użycia, mniej wagi przykładając do rzetelnego opisu właściwości i oddziaływania. Zdejmując z kosmetyczki intelektualne zadanie poprawnej diagnozy potrzeb skóry i indywidualnego dopasowania programu pielęgnacji, odebrano jej też część satysfakcji z wykonywanej pracy, nie mówiąc już o prestiżu jej zawodu w oczach klienteli. Kolejnym niepożądanym rezultatem stało się budowanie lojalności klientki jedynie wobec marki kosmetyków, często z pominięciem relacji zaufania i kompetencji, jaka powinna łączyć kosmetyczkę z klientami, by zagwarantować bezpieczeństwo źródła utrzymania.

Rozproszenie usług kosmetycznych

W tej chwili wydaje się, że mamy do czynienia ze swego rodzaju przesileniem (kryzysem?) w zawodzie kosmetyczki. Polki często oddają się chwilom kosmetycznej pielęgnacji w domu, korzystając z dostępnych w drogeriach preparatów, zachwalanych jako alternatywa dla profesjonalnego zabiegu. Większość zabiegów wykonywanych w studiach urody stanowią: henna, manicure i pedicure oraz depilacja. Z drugiej strony trwa ofensywa medycyny estetycznej, stawiającej na radykalne procedury i obiecującej równie radykalne rezultaty. Wiele zabiegów tego typu nie wchodzi w zakres kompetencji kosmetyczki lub wymagałoby kosztownego przeszkolenia i dużych nakładów na sprzęt. Trzecim niekorzystnym aspektem jest zapełnianie się rynku usług kosmetycznych. Zawód kosmetyczki widziany jest przez urzędy pracy jako panaceum na zagrożenie bezrobociem wśród kobiet. Mnogość szkół kosmetycznych, wyż demograficzny i dotacje unijne sprzyjające powstawaniu zarówno dobrych, jak i słabych salonów urody utrudniają funkcjonowanie istniejących gabinetów, najczęściej prowadzonych jako indywidualna praktyka. Wiele aktywnych kosmetyczek odczuwa ten kryzysowy moment i poszukując rozwiązania, decyduje się na zmiany, by zachować klientelę i pozycję (nowy wystrój, sprzęt). Może to być dobry czas na refleksję nad istotą zawodu kosmetyczki. W świeżym spojrzeniu i przyjęciu nowego podejścia upatruję szansę dla wielu gabinetów kosmetycznych, stojących w obliczu konkurencji ze strony gabinetów dermatologicznych oraz spa i day spa.

Kosmetyczka - czyli kto?

Definiowanie zawodu kosmetyczki ze względu na posiadaną wiedzę i umiejętności oraz dostęp do technik i preparatów stało się złudne. Jaka wówczas miałaby być relacja kosmetyczki i kosmetolożki? Wszak kosmetolog, choć to osoba z wyższym wykształceniem, niekoniecznie musi być bardziej poszukiwaną kosmetyczką. Z kolei wiedza dermatologa specjalizującego się w medycynie estetycznej jest prawdopodobnie jeszcze bogatsza, a jednak wcale nie czyni z niego lepszej kosmetyczki. Zakres wykonywanych usług rozmywa się i przenika; coraz więcej procedur odbywa się zarówno w gabinecie dermatologicznym, jak i kosmetycznym czy kosmetologicznym.

więcej w Cabines nr 34

Natalia Pokrywka
publikacje Cabines 34
do góry | powrót