Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Egzotyka w spa
powrótSpa & wellness
Niemal każdy ośrodek spa kusi dzisiaj klientów zabiegami inspirowanymi tradycjami odległych kultur, kosmetykami z egzotycznymi składnikami oraz wystrojem wnętrza przywodzącym na myśl kraje z drugiego krańca świata. Czy eksploatując egzotykę we wszelkich możliwych konfiguracjach, nie doprowadzamy przypadkiem do zbanalizowania zjawiska spa? I czy nie zabijamy kury znoszącej złote jajka, negując to, co w naszej własnej tradycji mogłoby okazać się atrakcyjne i skuteczne?
AHA lub retinol – to zbyt techniczne terminy! Malwa azjatycka, cynamon z Cejlonu, gujawa z Oceanii, ylang-ylang z Seszeli – oto substancje, które rozbudzają wyobraźnię i marzenia klientów spa. Jaka jest magiczna formuła na sukces? Naturalne składniki, dalekie podróże i tysiącletnie tradycje zamknięte w kilku słoiczkach: linia afrykańska (Body Shop), mydełka z acajou (Melvita), krem z białego ryżu (Kenzoki Kenzo)... Na skuteczność kosmetyków wpływ mają nie tylko składniki, ale także to, w jakim stopniu są one w stanie rozbudzić marzenia, zmysły i uczucie przyjemności. Opis zabiegu musi być równie poetycki jak jego składniki, w przeciwnym razie nie podziała na wyobraźnię, nie skusi. Odkąd Jean-Louis Poiroux stworzył Spa Cinq Mondes, „egzotyczna” wyobraźnia jego konkurentów nie ma granic. „Tym lepiej, najwyższy czas. Już się zaczynaliśmy nudzić!” – krzyczą zwolennicy. Nawet marka tak typowo miejska jak Comfort Zone poszła z duchem czasu, tworząc Aromassouls, masaże i techniki relaksacji zaczerpnięte z tradycji z całego świata. Moda na polisensorykę jest zbyt silna, żeby się jej opierać. Wpływ na rozprzestrzenianie się tego zjawiska ma z pewnością również fakt, że w krajach Europy coraz więcej jest imigrantów z odległych kontynentów, którzy wzbogacają kulturę lokalną swoimi obyczajami rodzimymi. Tendencja ta dociera nawet do centrów talasoterapii. Tak przecież cenne w propagowaniu zasady sanitas per aquam zostały zdetronizowane przez ośrodki spa położone na krańcach świata nad turkusowymi lagunami. Trudno przecież walczyć z wizją raju. Nawet miejskie spa starają się zapewnić klientom doświadczenia zmysłowe przywodzące na myśl dalekie podróże. Odległe kultury, starożytne rytuały, zaczerpnięte z plemiennych tradycji metody pielęgnacyjne wydają się niemal magicznymi receptami na przyciągnięcie klienteli.
Pułapki egzotyki
Wiele nowo otwartych ośrodków bardziej liczy na przemyślaną strategię marketingową niż na jakość koncepcji i wykształcenie personelu. Stąd tylko jeden krok do wysnucia wniosku, że egzotyka jest absolutnie konieczna dla osiągnięcia sukcesu. I to im bardziej wyszukana, tym atrakcyjniejsza dla klientów. Nie rzucajmy jednak kamienia. Nawet jeśli ośrodki spa czerpią inspirację z odmiennych kultur, zaniedbując własne, trudno uciec przed modą na azjatyckość. Niemal każde spa oferuje różne masaże inspirowane tradycją Chin, Indii bądź państw Azji południowo- wschodniej, bo to przyciąga klientów i trudno mieć to ośrodkom spa za złe. Nie można przeciwstawiać się trentrendowi, jednak niepokojące jest inne zjawisko, a mianowicie egzotyka powierzchowna. Metody te często wywodzą się z rozbudowanych systemów medycznych, które trudno dogłębnie poznać nam, ludziom Zachodu, jeśli nie znamy np. sanskrytu i języka tybetańskiego. Mistrzowie tych metod istnieją, ale jest ich niewielu. Krótko mówiąc, pracując w spa, w którym wykonuje się etniczne masaże, powinno się poznać nieco ich tło – historię oraz filozofię, która jest ich podstawą – zanim dokona się wyboru któregoś z nich.
Ajurweda czy tradycyjna medycyna chińska?
Migracje ludności, wojny i inne wydarzenia sprawiły, że te dwa systemy dobrze współistnieją w rejonie Singapuru, Indonezji, Malezji. Są to dyscypliny holistyczne, w których terapeuta nie rozdziela ciała, ducha i umysłu, a ich główna metoda terapeutyczna polega na pracy z systemem energetycznym (czakramy i meridiany). Konsultacje są zawsze kompleksowe, a leki naturalne i często o działaniu prewencyjnym. Jeśli więc chcemy zajmować się daną dyscypliną, pamiętajmy, że kilkudniowe szkolenie, nawet bardzo dobre, nie wystarczy, by stać się specjalistą. Konieczne są długie lata studiowania, a ponieważ systemy te mają charakter medyczny, wymagają od osoby praktykującej dużego doświadczenia. Jeśli natomiast chcemy stosować tylko techniki manualne wywodzące się z tych systemów, z pewnością pozwoli to uatrakcyjnić ofertę.
więcej w Cabines nr 34
Siska Von Saxenburg

AHA lub retinol – to zbyt techniczne terminy! Malwa azjatycka, cynamon z Cejlonu, gujawa z Oceanii, ylang-ylang z Seszeli – oto substancje, które rozbudzają wyobraźnię i marzenia klientów spa. Jaka jest magiczna formuła na sukces? Naturalne składniki, dalekie podróże i tysiącletnie tradycje zamknięte w kilku słoiczkach: linia afrykańska (Body Shop), mydełka z acajou (Melvita), krem z białego ryżu (Kenzoki Kenzo)... Na skuteczność kosmetyków wpływ mają nie tylko składniki, ale także to, w jakim stopniu są one w stanie rozbudzić marzenia, zmysły i uczucie przyjemności. Opis zabiegu musi być równie poetycki jak jego składniki, w przeciwnym razie nie podziała na wyobraźnię, nie skusi. Odkąd Jean-Louis Poiroux stworzył Spa Cinq Mondes, „egzotyczna” wyobraźnia jego konkurentów nie ma granic. „Tym lepiej, najwyższy czas. Już się zaczynaliśmy nudzić!” – krzyczą zwolennicy. Nawet marka tak typowo miejska jak Comfort Zone poszła z duchem czasu, tworząc Aromassouls, masaże i techniki relaksacji zaczerpnięte z tradycji z całego świata. Moda na polisensorykę jest zbyt silna, żeby się jej opierać. Wpływ na rozprzestrzenianie się tego zjawiska ma z pewnością również fakt, że w krajach Europy coraz więcej jest imigrantów z odległych kontynentów, którzy wzbogacają kulturę lokalną swoimi obyczajami rodzimymi. Tendencja ta dociera nawet do centrów talasoterapii. Tak przecież cenne w propagowaniu zasady sanitas per aquam zostały zdetronizowane przez ośrodki spa położone na krańcach świata nad turkusowymi lagunami. Trudno przecież walczyć z wizją raju. Nawet miejskie spa starają się zapewnić klientom doświadczenia zmysłowe przywodzące na myśl dalekie podróże. Odległe kultury, starożytne rytuały, zaczerpnięte z plemiennych tradycji metody pielęgnacyjne wydają się niemal magicznymi receptami na przyciągnięcie klienteli.
Pułapki egzotyki
Wiele nowo otwartych ośrodków bardziej liczy na przemyślaną strategię marketingową niż na jakość koncepcji i wykształcenie personelu. Stąd tylko jeden krok do wysnucia wniosku, że egzotyka jest absolutnie konieczna dla osiągnięcia sukcesu. I to im bardziej wyszukana, tym atrakcyjniejsza dla klientów. Nie rzucajmy jednak kamienia. Nawet jeśli ośrodki spa czerpią inspirację z odmiennych kultur, zaniedbując własne, trudno uciec przed modą na azjatyckość. Niemal każde spa oferuje różne masaże inspirowane tradycją Chin, Indii bądź państw Azji południowo- wschodniej, bo to przyciąga klientów i trudno mieć to ośrodkom spa za złe. Nie można przeciwstawiać się trentrendowi, jednak niepokojące jest inne zjawisko, a mianowicie egzotyka powierzchowna. Metody te często wywodzą się z rozbudowanych systemów medycznych, które trudno dogłębnie poznać nam, ludziom Zachodu, jeśli nie znamy np. sanskrytu i języka tybetańskiego. Mistrzowie tych metod istnieją, ale jest ich niewielu. Krótko mówiąc, pracując w spa, w którym wykonuje się etniczne masaże, powinno się poznać nieco ich tło – historię oraz filozofię, która jest ich podstawą – zanim dokona się wyboru któregoś z nich.
Ajurweda czy tradycyjna medycyna chińska?
Migracje ludności, wojny i inne wydarzenia sprawiły, że te dwa systemy dobrze współistnieją w rejonie Singapuru, Indonezji, Malezji. Są to dyscypliny holistyczne, w których terapeuta nie rozdziela ciała, ducha i umysłu, a ich główna metoda terapeutyczna polega na pracy z systemem energetycznym (czakramy i meridiany). Konsultacje są zawsze kompleksowe, a leki naturalne i często o działaniu prewencyjnym. Jeśli więc chcemy zajmować się daną dyscypliną, pamiętajmy, że kilkudniowe szkolenie, nawet bardzo dobre, nie wystarczy, by stać się specjalistą. Konieczne są długie lata studiowania, a ponieważ systemy te mają charakter medyczny, wymagają od osoby praktykującej dużego doświadczenia. Jeśli natomiast chcemy stosować tylko techniki manualne wywodzące się z tych systemów, z pewnością pozwoli to uatrakcyjnić ofertę.
więcej w Cabines nr 34