Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Klientka czy przyjaciółka?
powrótBon ton
Do jakiego stopnia kosmetyczka może spoufalać się z klientką? Intymna atmosfera w salonie podczas zabiegu, pobudzające zmysły otoczenie oraz fakt, że (przeważnie) jest to miejsce typowo kobiece, sprzyjają zwierzeniom. Czy kosmetyczce wypada zacieśniać relacje z klientką, z poziomu usługodawca – klient przechodzić na poziom zażyłości niemal przyjacielskiej? Czy nie ucierpi na tym jej wizerunek profesjonalistki?
Granice poufałości
Bywają klientki, którym podczas zabiegu nie przeszkadza milczenie, a wręcz chwalą je sobie i bez problemu są w stanie odprężyć się w takiej sytuacji. Jednak komunikacja z drugą osobą jest dla większości osób naturalna i potrzebna, a specyficzne warunki w gabinecie kosmetycznym wyjątkowo sprzyjają rozmowie. Dodatkowo odprężenie wywołane zabiegiem sprawia, że klientka chce porozmawiać o tym, co ją gnębi, szukając tym sposobem ulgi nie tylko cielesnej, ale i duchowej. Decyzja o przedstawianiu osobistych problemów wychodzi zawsze od klientki. Jeśli ta zasada jest zachowana, nie ma powodu do obaw, że autorytet profesjonalistki dozna uszczerbku. Kosmetyczka życzliwie wysłuchująca zwierzeń klientki jest jak dobry duch. Wiadomo wszak, że na wygląd wpływa również stan umysłu, a możliwość zwierzenia się bezstronnej osobie z pewnością pomaga się uspokoić. Należy zachować jednak pewne zasady.
Dyskrecja
Słowa padające w czterech ścianach gabinetu kosmetycznego przeznaczone są dla uszu kosmetyczki i nie trzeba chyba przekonywać, jak ważne jest, by z tych czterech ścian się nie wydostały.
Powściągliwość
Niesmaczne i nie na miejscu będzie rewanżowanie się klientce opowieściami o własnych problemach. Jej zwierzenia są wynikiem jej własnej decyzji, ale nie oznacza to, że należy natychmiast roztaczać przed klientką wizje własnych dolegliwości, kłopotów rodzinnych i trudności życiowych. Zawsze występujemy w roli słuchacza. Wyjątki dopuszczalne są tylko w przypadku, gdy klientka sama zapyta o coś, ale i wtedy należy odpowiadać z umiarem, chyba że klientkę z kosmetyczką łączy przyjaźń.
Unikanie autorytarnych osądów i rozsądne doradzanie
Co przez to należy rozumieć? Ryzykowne i raczej odpychające jest bezwzględne ocenianie sytuacji klientki oraz wydawanie wyroków. Rolą kosmetyczki będzie raczej subtelne doradzanie, pokazywanie możliwości rozwiązania, nigdy nakazy. Problemem może być także sytuacja, w której kosmetyczka wchodzi w kompetencje kogoś innego – np. psychologa – i „diagnozuje” klientkę. Od diagnozowania jest lekarz odpowiedniej specjalizacji i to do niego należy odesłać klientkę za pomocą delikatnej namowy.
Zakończenie
Z takiej sytuacji płyną całkiem wymierne korzyści. Kobiety odwiedzające gabinet cenią na pewno profesjonalizm i kompetencje, ale często odpycha je zbyt sztywny, chłodny kontakt. Jeśli zaprzyjaźnią się z kosmetyczką, będą przychodziły chętniej i... częściej. Kosmetyczka ma okazję poznać dokładnie ich gusta oraz potrzeby i zyskuje klientki lojalne, które mogą zachęcić do odwiedzenia tego konkretnego gabinetu swoje matki, przyjaciółki, córki...
Dorota Bury
Granice poufałości
Bywają klientki, którym podczas zabiegu nie przeszkadza milczenie, a wręcz chwalą je sobie i bez problemu są w stanie odprężyć się w takiej sytuacji. Jednak komunikacja z drugą osobą jest dla większości osób naturalna i potrzebna, a specyficzne warunki w gabinecie kosmetycznym wyjątkowo sprzyjają rozmowie. Dodatkowo odprężenie wywołane zabiegiem sprawia, że klientka chce porozmawiać o tym, co ją gnębi, szukając tym sposobem ulgi nie tylko cielesnej, ale i duchowej. Decyzja o przedstawianiu osobistych problemów wychodzi zawsze od klientki. Jeśli ta zasada jest zachowana, nie ma powodu do obaw, że autorytet profesjonalistki dozna uszczerbku. Kosmetyczka życzliwie wysłuchująca zwierzeń klientki jest jak dobry duch. Wiadomo wszak, że na wygląd wpływa również stan umysłu, a możliwość zwierzenia się bezstronnej osobie z pewnością pomaga się uspokoić. Należy zachować jednak pewne zasady.
Dyskrecja
Słowa padające w czterech ścianach gabinetu kosmetycznego przeznaczone są dla uszu kosmetyczki i nie trzeba chyba przekonywać, jak ważne jest, by z tych czterech ścian się nie wydostały.
Powściągliwość
Niesmaczne i nie na miejscu będzie rewanżowanie się klientce opowieściami o własnych problemach. Jej zwierzenia są wynikiem jej własnej decyzji, ale nie oznacza to, że należy natychmiast roztaczać przed klientką wizje własnych dolegliwości, kłopotów rodzinnych i trudności życiowych. Zawsze występujemy w roli słuchacza. Wyjątki dopuszczalne są tylko w przypadku, gdy klientka sama zapyta o coś, ale i wtedy należy odpowiadać z umiarem, chyba że klientkę z kosmetyczką łączy przyjaźń.
Unikanie autorytarnych osądów i rozsądne doradzanie
Co przez to należy rozumieć? Ryzykowne i raczej odpychające jest bezwzględne ocenianie sytuacji klientki oraz wydawanie wyroków. Rolą kosmetyczki będzie raczej subtelne doradzanie, pokazywanie możliwości rozwiązania, nigdy nakazy. Problemem może być także sytuacja, w której kosmetyczka wchodzi w kompetencje kogoś innego – np. psychologa – i „diagnozuje” klientkę. Od diagnozowania jest lekarz odpowiedniej specjalizacji i to do niego należy odesłać klientkę za pomocą delikatnej namowy.
Zakończenie
Z takiej sytuacji płyną całkiem wymierne korzyści. Kobiety odwiedzające gabinet cenią na pewno profesjonalizm i kompetencje, ale często odpycha je zbyt sztywny, chłodny kontakt. Jeśli zaprzyjaźnią się z kosmetyczką, będą przychodziły chętniej i... częściej. Kosmetyczka ma okazję poznać dokładnie ich gusta oraz potrzeby i zyskuje klientki lojalne, które mogą zachęcić do odwiedzenia tego konkretnego gabinetu swoje matki, przyjaciółki, córki...
