Zapach wiecznej młodości

powrót

Wokół kosmetyki

Doskonale pamiętamy wyświetlany w naszych kinach film "Pachnidło", którego bohater chciał uzyskać cudowny zapach, będący esencją prawdziwej miłości. Środki dojścia do tego celu były zgoła drastyczne. Gdyby Patrick Süskind, autor opowiadania, na motywach którego nakręcono film, żył trochę później, byłby świadkiem tego, że jego mroczne wizje nie były zupełnie pozbawione sensu. Zdaje się, że jako jeden z pierwszych miał nosa i wyczuł to, co ciągle jeszcze wymyka się metodom badawczym, a mianowicie wpływ zapachu na naszą podświadomość. Bohater opowiadania poszukiwał esencji miłości. Twórcy perfum nowej generacji nie posunęli się aż tak daleko, niemniej już teraz obiecują, że po skropieniu się takim a takim pachnidłem posiądziemy atrybuty, których natura nam poskąpiła.
Kosmetolog - zabiegi
Zapach wiecznej młodości

W październiku ubiegłego roku pewna amerykańska firma wypuściła na rynek swoje najnowsze perfumy, których sława bardzo szybko dotarła do Europy, czyniąc z nich hit (przynajmniej medialny) na Wyspach. Magazyny i pisma dla kobiet, a nawet niektóre dzienniki poświęcały strony o kosmetyce tym cudownym perfumom. Co więcej, kilka z nich pokusiło się, kierując się tradycyjnym angielskim sceptycyzmem, o przetestowanie zapachu. Nie wszystkie wyniki eksperymentu przeprowadzonego na niczego nie przeczuwających przypadkowych mężczyznach zdawały się potwierdzać zapewnienia twórcy perfum, wedle których kosmetyk miał sprawić, że z naszej metryki ubędzie, uwaga, co najmniej osiem lat (a z portfeli 59 £, czyli ponad 300 PLN). Między innymi angielski Daily Mail zachęcał kobiety do przetestowania różnych cudownych perfum, wśród których znalazł się Ageless Fantasy (w wolnym tłumaczeniu: Wieczna Fantazja), bo o nim tutaj mowa. 45-letnia Fiona Roberts po pochlebnym komentarzu małżonka, który stwierdził, że nigdy jeszcze tak świetnie nie wyglądała, powiedziała, iż wart był on każdych pieniędzy (komplement, nie małżonek).

Jak pachnie młodość?

Firma Harvey Prince and Co. zapewnia o skuteczności działania kosmetyku, który reklamuje jako pierwsze antystarzeniowe perfumy. Opiera się przy tym na wynikach badań przeprowadzonych na własne zlecenie. Według nich istnieją zapachy, które mężczyźni jednoznacznie kojarzą z babciną szafą (np. róża czy lawenda) oraz te przywodzące na myśl beztroskę młodości. Do tych drugich zaliczone zostały owoce tropikalne, wśród których doniosłą rolę odgrywa różowy grejpfrut. Niestety, tutaj nie wystarczy w te pędy udać się na targ i wycisnąć na siebie sok z tych cudownych owoców, by ubyło nam lat. Według Kumara Ramaniego, prezesa Harvey Prince, który udzielił wywiadu angielskiemu Daily News, najpierw należy zniwelować woń wydzielaną przez starzejące się ciała. O co tu chodzi? O zapach, a mówiąc wprost – odór wydzielany przez kobiece ciało tuż po czterdziestce. Zapach nastolatek działa jak pyłek kwiatowy na pszczoły, ale z wiekiem chemia organizmu zmienia się i komunikat, jaki wysyła, jest zgoła inny („jestem już zajęta, mam męża i dzieci, sio!”). Dzieje się tak, gdyż starzejące się ciała przedstawicieli obu płci wydzielają feromon zwany „noneal”, który pojawia się na skutek chemicznego rozpadu kwasów tłuszczowych w ciele. Ów feromon powoduje ten nieprzyjemny, trawiasto-tłusty zapach, który jest bardziej wyczuwalny po czterdziestce i sprawia, że podświadomie kojarzymy go ze starością. Kobiety po przekroczeniu tego magicznego wieku mają go aż dwukrotnie więcej niż ich młodsze koleżanki. Niestety, tego zapachu nie da się po prostu zatuszować zwykłymi perfumami. I tu właśnie jest miejsce na patent (na który oczekuje firma) i pole do popisu dla tego cudownego zapachu, który maskuje zapach „noneal”.

W skład Ageless Fantasy wchodzi różowy grejpfrut, znany ze swoich właściwości antyrodnikowych, granat i mango, tworzące nutę głowy, kwiat wiśni i jaśminu, jako najdłużej utrzymująca się nuta serca, i wreszcie piżmo i wanilia, będące bazą zapachu.

więcej w Cabines nr 33

Xenia Chudy
publikacje Cabines 33
do góry | powrót