Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Początki wisażystki w Polsce
powrótMakijaż
90% informacji z zakresu wizażystyki na polskim rynku pochodzi od Luizy Lenartowicz, która stworzyła od podstaw program nauczania wizażystów, nowe pojęcia, teorie, systemy, techniki i zasady dla wizażystów.
Po raz pierwszy przyjechałam do Polski na początku lat 90. na I Kongres Kosmetyczny, który odbył się w Warszawie. Wyglądem znacznie odbiegałam od pozostałych ludzi: farbowane czerwone długie włosy, kolorowe ubrania, tipsy, o których nikt jeszcze nie słyszał, profesjonalny makijaż - wzbudzałam sensację i umieszczono mnie na okładce filmu o kongresie. Moje marketingowe pomysły, o których opowiadałam na scenie, były natychmiast wyłapywane przez koncerny kosmetyczne i wdrażane w życie. Jednym z nich było stosowanie koloru czerwonego w podpisie. Niedługo potem czerwony podpis pojawił się na zdjęciu jednego z ówcześnie promowanych wizażystów znanej firmy kosmetycznej. Innym pomysłem był rysunek twarzy, tzw. przewodnik makijażu, którego projekt opublikowałam na łamach polskiej edycji niemieckiego czasopisma, służący do projektowania makijażu. Po kilku miesiącach większość firm miała już podobne "twarze". Firmy kosmetyczne kształciły u mnie swoich pracowników, korzystały z moich argumentów reklamowych. Jednym z takich haseł było wszystkim dobrze znane wyrażenie "efekt sztucznych rzęs". Podobnie było z mottem mojej szkoły "Dobry makijaż może uzdrowić nawet duszę". Mam wielu naśladowców, co czasami jest uciążliwe. Spotykałam na swojej drodze ludzi, którzy podszywali się pod moje sukcesy, imię, nazwę firmy, adres internetowy, publikacje i osiągnięcia. Były dziennikarki, które utrudniały mi obecność na rynku, np. podpisując moje publikacje nazwiskiem konkurencji. Byłam celowo pomijana w relacjach targowych. Kiedy jedno czasopismo pisało, że moje stoisko było najbardziej oblegane, inne nawet nie wspomniało o mojej obecności.
W ostatnich latach pojawiały się publikacje, po lekturze których miałam wrażenie, że to moje własne notatki, tyle że pełne merytorycznych błędów, kompromitujących autorów. Kiedy po raz pierwszy miałam mówić publicznie o makijażu w języku polskim, miałam duże problemy, ponieważ uczyłam się zawodu w Niemczech i nie znałam wielu polskich odpowiedników fachowych terminów. Okazało się jednak, że ich po prostu w ogóle nie było i że jestem pierwszą osobą, która je stosuje. Jako prekursorka nowej dziedziny, opracowałam program szkoleń dla wizażystów i wprowadziłam pojęcia takie jak: analiza kolorystyczna, beauty stylizacja, słowniczek wizażysty, teoria doboru koloru w makijażu, wizażystyka, stylizacja figury dla pani i pana. Oto przykłady wypromowanych i stworzonych przeze mnie rodzajów makijaży: dla nastolatki, na basen (wodoodporny), sportowy, dla pana młodego, dziecięcy (bez użycia kosmetyków), klasyczny, romantyczny, dramatyczny, naturalny sauté, dla transwestytów, dla noszących okulary i dla noszących szkła kontaktowe, odmładzający, do szkoły, dla spikera i spikerki TV, dla modelki na wybieg, Haute Couture, na lato, makijaż, młodzieżowy, dla dam, czyli Lady Mak e - u p . Inne pojęcia: pseudomakijaż, repigmentacja, modelowanie różem, aplikowanie cieni, pędzel wyprofilowany w koci język, powieka ruchoma i nieruchoma, cień banana, teoria kolorów w makijażu (po raz pierwszy opisana na łamach czasopisma Cabines), czerwień wargowa, czerwień młodzieńcza, kreator wizerunku, postaci, biometryczny paszport makijażu, pomiary antropometryczne twarzy dla wizażystyki, technika monochromatyczna podstawowa, harmonijna i komplementarna, technika duochromatyczna dla różnych form oczu. Zapoczątkowałam sprzedaż kosmetyków dla wizażystów i ich klientów, zorganizowałam pierwsze szkolenia dla kosmetyczek i wizażystów, nauczając technik sprzedaży profesjonalnych produktów. Ciągle przyjmowałam zaproszenia na różne kongresy, pisałam artykuły dla czasopism branżowych polskich, niemieckich i francuskich. Zaprojektowane przeze mnie trendy makijażu były prezentowane i opisywane obok propozycji największych koncernów, jak L'Oréal, Dior, Chanel czy Lancôme.
więcej w Cabines nr 22
Luiza Lenartowicz

Po raz pierwszy przyjechałam do Polski na początku lat 90. na I Kongres Kosmetyczny, który odbył się w Warszawie. Wyglądem znacznie odbiegałam od pozostałych ludzi: farbowane czerwone długie włosy, kolorowe ubrania, tipsy, o których nikt jeszcze nie słyszał, profesjonalny makijaż - wzbudzałam sensację i umieszczono mnie na okładce filmu o kongresie. Moje marketingowe pomysły, o których opowiadałam na scenie, były natychmiast wyłapywane przez koncerny kosmetyczne i wdrażane w życie. Jednym z nich było stosowanie koloru czerwonego w podpisie. Niedługo potem czerwony podpis pojawił się na zdjęciu jednego z ówcześnie promowanych wizażystów znanej firmy kosmetycznej. Innym pomysłem był rysunek twarzy, tzw. przewodnik makijażu, którego projekt opublikowałam na łamach polskiej edycji niemieckiego czasopisma, służący do projektowania makijażu. Po kilku miesiącach większość firm miała już podobne "twarze". Firmy kosmetyczne kształciły u mnie swoich pracowników, korzystały z moich argumentów reklamowych. Jednym z takich haseł było wszystkim dobrze znane wyrażenie "efekt sztucznych rzęs". Podobnie było z mottem mojej szkoły "Dobry makijaż może uzdrowić nawet duszę". Mam wielu naśladowców, co czasami jest uciążliwe. Spotykałam na swojej drodze ludzi, którzy podszywali się pod moje sukcesy, imię, nazwę firmy, adres internetowy, publikacje i osiągnięcia. Były dziennikarki, które utrudniały mi obecność na rynku, np. podpisując moje publikacje nazwiskiem konkurencji. Byłam celowo pomijana w relacjach targowych. Kiedy jedno czasopismo pisało, że moje stoisko było najbardziej oblegane, inne nawet nie wspomniało o mojej obecności.
W ostatnich latach pojawiały się publikacje, po lekturze których miałam wrażenie, że to moje własne notatki, tyle że pełne merytorycznych błędów, kompromitujących autorów. Kiedy po raz pierwszy miałam mówić publicznie o makijażu w języku polskim, miałam duże problemy, ponieważ uczyłam się zawodu w Niemczech i nie znałam wielu polskich odpowiedników fachowych terminów. Okazało się jednak, że ich po prostu w ogóle nie było i że jestem pierwszą osobą, która je stosuje. Jako prekursorka nowej dziedziny, opracowałam program szkoleń dla wizażystów i wprowadziłam pojęcia takie jak: analiza kolorystyczna, beauty stylizacja, słowniczek wizażysty, teoria doboru koloru w makijażu, wizażystyka, stylizacja figury dla pani i pana. Oto przykłady wypromowanych i stworzonych przeze mnie rodzajów makijaży: dla nastolatki, na basen (wodoodporny), sportowy, dla pana młodego, dziecięcy (bez użycia kosmetyków), klasyczny, romantyczny, dramatyczny, naturalny sauté, dla transwestytów, dla noszących okulary i dla noszących szkła kontaktowe, odmładzający, do szkoły, dla spikera i spikerki TV, dla modelki na wybieg, Haute Couture, na lato, makijaż, młodzieżowy, dla dam, czyli Lady Mak e - u p . Inne pojęcia: pseudomakijaż, repigmentacja, modelowanie różem, aplikowanie cieni, pędzel wyprofilowany w koci język, powieka ruchoma i nieruchoma, cień banana, teoria kolorów w makijażu (po raz pierwszy opisana na łamach czasopisma Cabines), czerwień wargowa, czerwień młodzieńcza, kreator wizerunku, postaci, biometryczny paszport makijażu, pomiary antropometryczne twarzy dla wizażystyki, technika monochromatyczna podstawowa, harmonijna i komplementarna, technika duochromatyczna dla różnych form oczu. Zapoczątkowałam sprzedaż kosmetyków dla wizażystów i ich klientów, zorganizowałam pierwsze szkolenia dla kosmetyczek i wizażystów, nauczając technik sprzedaży profesjonalnych produktów. Ciągle przyjmowałam zaproszenia na różne kongresy, pisałam artykuły dla czasopism branżowych polskich, niemieckich i francuskich. Zaprojektowane przeze mnie trendy makijażu były prezentowane i opisywane obok propozycji największych koncernów, jak L'Oréal, Dior, Chanel czy Lancôme.
więcej w Cabines nr 22