Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Solarium w salonie kosmetycznym cz. 2
powrótMarketing
W naszym kraju branża kosmetyczna i solaryjna są ze sobą bardzo silnie związane. Urządzenie opalające jest częścią wyposażenia niejednego salonu kosmetycznego. Wiele właścicielek tego typu punktów zastanawia się nad zakupem solarium i włączeniem opalania do swej oferty. Przyjrzyjmy się zatem bliżej tej problematyce.
Zaufanie i oczekiwania klientów
Jak już napisaliśmy w poprzednim numerze, opalanie to usługa kompleksowa, wymagająca dobrego przygotowania i fachowej wiedzy. Branża solaryjna rozumie to coraz lepiej i jej profesjonalizacja wciąż postępuje. W przypadku salonu kosmetycznego idzie to jeszcze dalej – tu wymagany jest profesjonalizm poparty odpowiednimi dokumentami. Za tym z kolei idą wymagania stawiane tym salonom przez ich klientów. Salon kosmetyczny to swoista instytucja zaufania publicznego. Od kosmetyczki wymaga się niemal tyle, co od lekarza – oczywiście w innej skali. Tak czy owak na pewno żadna kosmetyczka poważnie myśląca o swojej profesji i dbająca o swych klientów nie może pozwolić sobie na zaszkodzenie im. W przypadku solarium oznacza to, że nie ma prawa dojść do żadnego poparzenia, podrażnienia, a efekty mają być zgodne z oczekiwaniami klienta – a nawet wyprzedzać te oczekiwania. To wymaga bardzo uważnego podejścia do świadczenia usług solaryjnych. Nie wystarczy bowiem samo postawienie urządzenia, przygotowanie pomieszczenia, wywieszenie cennika i świadczenie usług. Tak bywało w małych salonikach solaryjnych na początku lat ‘90. Od kosmetyczki wymaga się więcej. Znacznie więcej. Problematykę świadczenia profesjonalnych usług solaryjnych trudno wyczerpać w jednym artykule, to sprawa złożona. Jeżeli pragniemy opalać klientów świadomie i na odpowiednim poziomie, nie obędzie się bez stałego kontaktu z branżową prasą – polecamy regularną lekturę czasopisma Solarium, które od 6 lat zajmuje się tą problematyką. Tymczasem – kolejna porcja informacji w telegraficznym skrócie. W pierwszym artykule z tego cyklu skupiliśmy się przede na podstawowych zagadnieniach – jakie urządzenie kupić, gdzie to zrobić i jak przygotować pomieszczenie. Tym razem skupimy się na lampach, kosmetykach oraz urządzeniach usprawniających pracę w salonie i czyniących opalanie bardziej bezpiecznym i efektywnym.
Lampy
Jakie lampy dobrać do urządzenia w salonie kosmetycznym? Ich oferta jest bardzo szeroka. Różnią się mocą, współczynnikiem UVA-UVB, jakością i żywotnością.
Kosmetyczka powinna jak ognia unikać lamp agresywnych. Moc świetlówek nie powinna przekraczać magicznej bariery 160 W. Jednym z największych grzechów branży solaryjnej jest swoisty „kult mocy”, na fali którego w urządzeniach montowane są lampy 180, 200, a nawet 220-watowe. To swoista odpowiedź na oczekiwania klientów salonów solaryjnych, żądnych natychmiastowego brązu. Klient salonu kosmetycznego nie oczekuje agresywnej, błyskawicznej opalenizny, dlatego 160 watów jest wartością graniczną. Podobnie powinno się unikać lamp o wysokim współczynniku UVB. Decyduje on o agresywności lampy – im wyższy współczynnik, tym łatwiej o poparzenia czy podrażnienia. Tu wartość graniczną można spokojnie ustawić na poziomie 1.6. Wyższe współczynniki (2.2, 2.8 czy nawet 3.0) to większe ryzyko wystąpienia rumienia czy wręcz poparzenia. Tymczasem opaleniznę powinno być widać, a nie czuć.
Nie warto oszczędzać na lampach – najlepiej wybierać producentów markowych, sprawdzonych. Takie firmy jak Cosmedico, Lighttech, Heraeus Hanau, New Technology gwarantują wysoką jakość, długą żywotność i równomierną pracę swoich lamp. Podobnie jak w przypadku urządzeń, w lampy należy zaopatrywać się u sprawdzonych sprzedawców, gwarantujących profesjonalne doradztwo i dobór odpowiednich lamp do danego urządzenia.
więcej w Cabines nr 17
Leszek Kryniewski
Michał Domański
Zaufanie i oczekiwania klientów
Jak już napisaliśmy w poprzednim numerze, opalanie to usługa kompleksowa, wymagająca dobrego przygotowania i fachowej wiedzy. Branża solaryjna rozumie to coraz lepiej i jej profesjonalizacja wciąż postępuje. W przypadku salonu kosmetycznego idzie to jeszcze dalej – tu wymagany jest profesjonalizm poparty odpowiednimi dokumentami. Za tym z kolei idą wymagania stawiane tym salonom przez ich klientów. Salon kosmetyczny to swoista instytucja zaufania publicznego. Od kosmetyczki wymaga się niemal tyle, co od lekarza – oczywiście w innej skali. Tak czy owak na pewno żadna kosmetyczka poważnie myśląca o swojej profesji i dbająca o swych klientów nie może pozwolić sobie na zaszkodzenie im. W przypadku solarium oznacza to, że nie ma prawa dojść do żadnego poparzenia, podrażnienia, a efekty mają być zgodne z oczekiwaniami klienta – a nawet wyprzedzać te oczekiwania. To wymaga bardzo uważnego podejścia do świadczenia usług solaryjnych. Nie wystarczy bowiem samo postawienie urządzenia, przygotowanie pomieszczenia, wywieszenie cennika i świadczenie usług. Tak bywało w małych salonikach solaryjnych na początku lat ‘90. Od kosmetyczki wymaga się więcej. Znacznie więcej. Problematykę świadczenia profesjonalnych usług solaryjnych trudno wyczerpać w jednym artykule, to sprawa złożona. Jeżeli pragniemy opalać klientów świadomie i na odpowiednim poziomie, nie obędzie się bez stałego kontaktu z branżową prasą – polecamy regularną lekturę czasopisma Solarium, które od 6 lat zajmuje się tą problematyką. Tymczasem – kolejna porcja informacji w telegraficznym skrócie. W pierwszym artykule z tego cyklu skupiliśmy się przede na podstawowych zagadnieniach – jakie urządzenie kupić, gdzie to zrobić i jak przygotować pomieszczenie. Tym razem skupimy się na lampach, kosmetykach oraz urządzeniach usprawniających pracę w salonie i czyniących opalanie bardziej bezpiecznym i efektywnym.
Lampy
Jakie lampy dobrać do urządzenia w salonie kosmetycznym? Ich oferta jest bardzo szeroka. Różnią się mocą, współczynnikiem UVA-UVB, jakością i żywotnością.
Kosmetyczka powinna jak ognia unikać lamp agresywnych. Moc świetlówek nie powinna przekraczać magicznej bariery 160 W. Jednym z największych grzechów branży solaryjnej jest swoisty „kult mocy”, na fali którego w urządzeniach montowane są lampy 180, 200, a nawet 220-watowe. To swoista odpowiedź na oczekiwania klientów salonów solaryjnych, żądnych natychmiastowego brązu. Klient salonu kosmetycznego nie oczekuje agresywnej, błyskawicznej opalenizny, dlatego 160 watów jest wartością graniczną. Podobnie powinno się unikać lamp o wysokim współczynniku UVB. Decyduje on o agresywności lampy – im wyższy współczynnik, tym łatwiej o poparzenia czy podrażnienia. Tu wartość graniczną można spokojnie ustawić na poziomie 1.6. Wyższe współczynniki (2.2, 2.8 czy nawet 3.0) to większe ryzyko wystąpienia rumienia czy wręcz poparzenia. Tymczasem opaleniznę powinno być widać, a nie czuć.
Nie warto oszczędzać na lampach – najlepiej wybierać producentów markowych, sprawdzonych. Takie firmy jak Cosmedico, Lighttech, Heraeus Hanau, New Technology gwarantują wysoką jakość, długą żywotność i równomierną pracę swoich lamp. Podobnie jak w przypadku urządzeń, w lampy należy zaopatrywać się u sprawdzonych sprzedawców, gwarantujących profesjonalne doradztwo i dobór odpowiednich lamp do danego urządzenia.
więcej w Cabines nr 17