Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Na lunch do kosmetyczki?
powrótEkspert radzi
Żyjemy w świecie, w którym czas postrzegany jest jako szczególne dobro. Zapracowani, w ciągłym pośpiechu dążymy do osiągnięcia największych korzyści w możliwie jak najkrótszym czasie. Stąd ogromna popularność ekspresowych usług charakterystyczna także dla sektora kosmetycznego. Coraz popularniejsze stają się zabiegi, które można wykonać podczas przysłowiowej przerwy na lunch. Największym zainteresowaniem cieszą się oczywiście zabiegi medycyny estetycznej, coraz częściej jednak tzw. ekspresowy klient zagląda do gabinetu kosmetycznego. Zastanówmy się, jak wykorzystać modę na zabiegi lunchowe w gabinecie kosmetycznym i przekuć ją na sukces.
© Anyka - Fotolia.com
Wszystko zaczęło się około 10 lat temu w Stanach Zjednoczonych, gdzie na zabiegi lunchowe mówi się również „walk in walk out”, czyli wejść i wyjść. Moda ta szybko dotarła do Europy i zdaje się nie przemijać, tylko rozpowszechniać na nowe sektory usług. Początkowo terminem „zabiegi lunchowe” określano tylko te wywodzące się z medycyny estetycznej. Często trwające zaledwie kilkanaście minut do maksymalnie pół godziny stały się sposobem na szybką poprawę wyglądu. W zabiegu określanym tym terminem ważne jest oprócz krótkiego czasu trwania także to, że klient może po nim spokojnie pokazać się publicznie. Lista zabiegów ekspresowych z zakresu medycyny estetycznej jest dość bogata. Ale czy rzeczywiście wszystkie te zabiegi można wykonać w trakcie przerwy na lunch, a potem wrócić do pracy? Okazuje się, że nie. Eksperci ostrzegają przed zbyt lekkim podejściem do wykonywania tego rodzaju usług, gdyż jak każdy zabieg medyczny – mogą się skończyć powikłaniami. Według oficjalnego stanowiska Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i AntiAging (PTMEiAA) mitem jest przekonanie, że zabieg lunchowy to szybka, absolutnie bezpieczna procedura i można po niej natychmiast wrócić do swoich codziennych obowiązków. Eksperci z PTMEiAA tłumaczą, że jest sporo zabiegów, które co prawda nie są pracochłonne i nie pozostawiają widocznych śladów, ale nie ma zabiegów w 100% bezpiecznych. W czasie każdego z nich może się wydarzyć coś niepożądanego, mogą się pojawić powikłania, a po większości z nich należałoby odpocząć. Z zabiegów medycyny estetycznej, po których praktycznie zawsze można wrócić do swych codziennych zajęć, należy przede wszystkim wymienić zabiegi z botoksem, a także niektóre iniekcje kwasem hialuronowym (np. fałd wargowo-nosowych czy kości policzkowych). Jednak i tu trzeba zachować szczególną ostrożność, np. po botoksie nie można przez trzy godziny schylać się ani kłaść, gdyż może się on przemieścić. Z całą pewnością nie będzie zabiegiem lunchowym mezoterapia (oczywiście igłowa) czy wypełnianie kwasem hialuronowym ust, gdyż poddana zabiegowi okolica może być po zabiegu dość opuchnięta. Nie sprawdzą się tu także głębokie peelingi chemiczne, po których często przez kilka dni nie można pokazać się publicznie.
Moda na zabiegi lunchowe otwiera drzwi do sukcesu także gabinetom kosmetycznym. Wiele gabinetów już wykorzystuje panujący trend. W ich ofercie można znaleźć zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. W takim przypadku konieczna jest stała współpraca z lekarzem medycyny estetycznej. Bardzo często mogą sobie na to pozwolić tylko duże gabinety czy salony spa. Zabiegi medycyny estetycznej są stosunkowo drogie, raczej nie będzie na nie stać klienta osiedlowego małego gabinetu. Nie można jednak z góry zakładać, że nasi klienci nie są nimi zainteresowani. Należy najpierw poznać ich oczekiwania. Po zbadaniu rynku może się okazać, że jest grupa klientów, dla której warto zdecydować się na współpracę z lekarzem medycyny estetycznej. Co zrobić, jeśli naszych klientów nie interesują drogie zabiegi medycyny estetycznej? Nie możemy im zaproponować żadnego zabiegu kosmetycznego, który trwa 10–15 minut (oprócz drobnych zabiegów typu henna czy regulacja brwi), ale w ofercie każdego gabinetu znajdzie się z pewnością wiele zabiegów, które możemy zrobić w czasie 30–60 minut. Ważne jest, aby ułatwić naszemu zabieganemu, zapracowanemu klientowi zadanie i stworzyć ofertę skierowaną właśnie do niego. Bardzo często jest mu ciężko odnaleźć się w bogatej ofercie gabinetu, niejednokrotnie nie wie, że są zabiegi, które może zrobić w krótkim czasie. Konieczne jest wyróżnienie tych zabiegów w swojej ofercie i nadanie odpowiedniej nazwy, np. „zabiegi dla zapracowanych”, „zabiegi lunchowe” czy jeszcze inaczej, jak tylko przyjdzie nam do głowy. Następnie tworzymy listę i wybieramy z naszej oferty te zabiegi, które spełniają dwa kryteria: trwają nie dłużej niż godzinę, a klient może bezpośrednio po nich podjąć bez ryzyka swoje codzienne czynności.
Wbrew pozorom jest sporo zabiegów, które spełniają powyższe kryteria i które możemy zaproponować klientom: peeling kawitacyjny, peeling migdałowy, mikrodermabrazja, mezoterapia bezigłowa czy fale radiowe. Ważne jest, aby to były proste wersje tych zabiegów, bez dodatkowych elementów takich jak maska algowa, masaż czy płat kolagenowy, które wydłużą zabieg poza planowaną godzinę. Podstawowy zabieg uzupełniamy maską kremową, można go również wzbogacić odpowiednią do rodzaju cery ampułką.
więcej w Cabines nr 54
Anna Błaszczyk-Czyż

Wszystko zaczęło się około 10 lat temu w Stanach Zjednoczonych, gdzie na zabiegi lunchowe mówi się również „walk in walk out”, czyli wejść i wyjść. Moda ta szybko dotarła do Europy i zdaje się nie przemijać, tylko rozpowszechniać na nowe sektory usług. Początkowo terminem „zabiegi lunchowe” określano tylko te wywodzące się z medycyny estetycznej. Często trwające zaledwie kilkanaście minut do maksymalnie pół godziny stały się sposobem na szybką poprawę wyglądu. W zabiegu określanym tym terminem ważne jest oprócz krótkiego czasu trwania także to, że klient może po nim spokojnie pokazać się publicznie. Lista zabiegów ekspresowych z zakresu medycyny estetycznej jest dość bogata. Ale czy rzeczywiście wszystkie te zabiegi można wykonać w trakcie przerwy na lunch, a potem wrócić do pracy? Okazuje się, że nie. Eksperci ostrzegają przed zbyt lekkim podejściem do wykonywania tego rodzaju usług, gdyż jak każdy zabieg medyczny – mogą się skończyć powikłaniami. Według oficjalnego stanowiska Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i AntiAging (PTMEiAA) mitem jest przekonanie, że zabieg lunchowy to szybka, absolutnie bezpieczna procedura i można po niej natychmiast wrócić do swoich codziennych obowiązków. Eksperci z PTMEiAA tłumaczą, że jest sporo zabiegów, które co prawda nie są pracochłonne i nie pozostawiają widocznych śladów, ale nie ma zabiegów w 100% bezpiecznych. W czasie każdego z nich może się wydarzyć coś niepożądanego, mogą się pojawić powikłania, a po większości z nich należałoby odpocząć. Z zabiegów medycyny estetycznej, po których praktycznie zawsze można wrócić do swych codziennych zajęć, należy przede wszystkim wymienić zabiegi z botoksem, a także niektóre iniekcje kwasem hialuronowym (np. fałd wargowo-nosowych czy kości policzkowych). Jednak i tu trzeba zachować szczególną ostrożność, np. po botoksie nie można przez trzy godziny schylać się ani kłaść, gdyż może się on przemieścić. Z całą pewnością nie będzie zabiegiem lunchowym mezoterapia (oczywiście igłowa) czy wypełnianie kwasem hialuronowym ust, gdyż poddana zabiegowi okolica może być po zabiegu dość opuchnięta. Nie sprawdzą się tu także głębokie peelingi chemiczne, po których często przez kilka dni nie można pokazać się publicznie.
Moda na zabiegi lunchowe otwiera drzwi do sukcesu także gabinetom kosmetycznym. Wiele gabinetów już wykorzystuje panujący trend. W ich ofercie można znaleźć zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. W takim przypadku konieczna jest stała współpraca z lekarzem medycyny estetycznej. Bardzo często mogą sobie na to pozwolić tylko duże gabinety czy salony spa. Zabiegi medycyny estetycznej są stosunkowo drogie, raczej nie będzie na nie stać klienta osiedlowego małego gabinetu. Nie można jednak z góry zakładać, że nasi klienci nie są nimi zainteresowani. Należy najpierw poznać ich oczekiwania. Po zbadaniu rynku może się okazać, że jest grupa klientów, dla której warto zdecydować się na współpracę z lekarzem medycyny estetycznej. Co zrobić, jeśli naszych klientów nie interesują drogie zabiegi medycyny estetycznej? Nie możemy im zaproponować żadnego zabiegu kosmetycznego, który trwa 10–15 minut (oprócz drobnych zabiegów typu henna czy regulacja brwi), ale w ofercie każdego gabinetu znajdzie się z pewnością wiele zabiegów, które możemy zrobić w czasie 30–60 minut. Ważne jest, aby ułatwić naszemu zabieganemu, zapracowanemu klientowi zadanie i stworzyć ofertę skierowaną właśnie do niego. Bardzo często jest mu ciężko odnaleźć się w bogatej ofercie gabinetu, niejednokrotnie nie wie, że są zabiegi, które może zrobić w krótkim czasie. Konieczne jest wyróżnienie tych zabiegów w swojej ofercie i nadanie odpowiedniej nazwy, np. „zabiegi dla zapracowanych”, „zabiegi lunchowe” czy jeszcze inaczej, jak tylko przyjdzie nam do głowy. Następnie tworzymy listę i wybieramy z naszej oferty te zabiegi, które spełniają dwa kryteria: trwają nie dłużej niż godzinę, a klient może bezpośrednio po nich podjąć bez ryzyka swoje codzienne czynności.
Wbrew pozorom jest sporo zabiegów, które spełniają powyższe kryteria i które możemy zaproponować klientom: peeling kawitacyjny, peeling migdałowy, mikrodermabrazja, mezoterapia bezigłowa czy fale radiowe. Ważne jest, aby to były proste wersje tych zabiegów, bez dodatkowych elementów takich jak maska algowa, masaż czy płat kolagenowy, które wydłużą zabieg poza planowaną godzinę. Podstawowy zabieg uzupełniamy maską kremową, można go również wzbogacić odpowiednią do rodzaju cery ampułką.
więcej w Cabines nr 54
