Kiedy sztuka spotyka makijaż

powrót

Wywiad

Jak wiele wspólnego ma makijaż ze sztuką? Okazuje się, że całkiem sporo, choć umiejętne połączenie tych dwóch światów wymaga pasji, zaangażowania oraz dużo pracy. Wie o tym doskonale Sophie Lecomte - dynamiczna, kreatywna i pełna radości życia malarka i plastyczka, którą spotkaliśmy w Aix-en-Provence. W 1988 podjęła się ona stworzenia szkoły zawodowych makijażystów i wykreowania swojej własnej linii kosmetyków do makijażu. Jej pomysł był całkowicie nowatorski, a jego realizację można uznać za sukces. Pani Lecomte chętnie podzieliła się z nami informacjami na temat szczegółów przedsięwzięcia.
muzyka relaksacyjna bez opłat ZAiKS
Kiedy sztuka spotyka makijaż

Cabines: - Proszę powiedzieć, jak się zaczęła Pani droga zawodowa.

Sophie Lecomte: - Zacznę od tego, że mam jako podstawę dwa różne typy wykształcenia. Pierwszy dyplom jest ze sztuk plastycznych, a drugi z dziedziny kosmetyki (Brevet de Technicien Sperieur). Uwielbiam malować i zawsze chciałam pracować w świecie artystycznym, ale równie wielką pasją był dla mnie makijaż. Zdobywałam więc dyplom kosmetyczki, mając konkretny cel: stworzenie swojej własnej linii makijażu - zarówno kosmetyków, jak i sposobu jego wykonywania.

W roku 1988 otworzyła Pani szkołę makijażu. Jak zrodził się w Pani głowie ten pomysł?

Pomysł na wykorzystanie, zaadaptowanie moich umiejętności z rysunku, malarstwa i sztuk plastycznych do technik kosmetycznych podsunęli mi komicy, grający role, w których niezbędny jest bardzo specyficzny makijaż i akcesoria. Tak naprawdę w tamtych czasach potrafiłam robić rzeczy, których nikt nie robił i których nikt nie proponował. Moje zabiegi nie były czysto kosmetyczne, co wzbudziło zainteresowanie licznych profesjonalistów. Po prostu w świecie makijażu brakowało wymiaru prawdziwie artystycznego. Lokal, w którym pracowałam, był wielofunkcyjny, stanowił zarazem atelier, przechowalnię, miejsce wystaw i staży dla grup komediowych, fotografów i wielkich makijażystów, którzy życzyli sobie pracować nad specyficznymi tematami, na przykład nad cieniami.

Czym Pani pomysł różni się od pomysłów innych szkół makijażu?

Nigdy nie chciałam kształcić makijażystów, ale raczej artystów kreatorów, co pociąga za sobą naukę technik oraz otwartość ducha na różne, znane od tysiącleci metody artystyczne. Przez kilka miesięcy opracowywałam kompletną ideę mojej szkoły ze specyficznym programem, bazującym na znajomości sztuki. Wszystko po to, aby przez osiem miesięcy nauki moi uczniowie mogli zrealizować wszystko to, co możliwe, i to, co niewyobrażalne: makijaż naturalny, protez, modeli woskowych, makijaż baletowy, do pokazów mody i zdjęć oraz jeszcze inne. Oczywiście cały czas pamiętamy, aby mieli oni idealne warunki do tworzenia. To bogactwo naszego programu nauczania pozwala uczniom stworzyć ich własne techniki i własny styl.

Jakie są kryteria rekrutacji?

Idealne jest posiadanie bazy w postaci wykształcenia artystycznego. Przychodzą do nas osoby wywodzące się ze szkół artystycznych - kostiumolodzy, oświetleniowcy. Większość naszych kandydatów zasymilowała się już ze środowiskiem zawodowym i ma pewien zmysł artystyczny. Niektórzy kandydaci posiadający dyplomy szkół kosmetycznych lub fryzjerskich także są przyjmowani. Wysoki poziom wiedzy ogólnej i artystycznej wydaje mi się niezbędny do swobodnego czytania dzieł historycznych lub dotyczących sztuki. Lektura taka prowokuje refleksję i jest podstawą tworzenia. Idealny kandydat powinien być człowiekiem ciekawym świata, otwartym, dynamicznym, pasjonować się tym, co robi. Przy tym wszystkim musi być cierpliwy, dokładny, systematyczny... Lista wymagań jest długa!

Proszę powiedzieć coś o kadrze nauczycielskiej w Pani szkole.

Moja współpracowniczka Delphine Boyer i ja dzielimy między sobą pięć ranków tygodniowo, prowadząc zajęcia, które ja opracowałam i dopieściłam. Pozostałą część czasu uczniowie poświęcają na indywidualne poszukiwania. W naszej szkole zajęcia prowadzą również osoby z zewnątrz. Wymienię choćby Silvera - wizażystę pracującego przy wielkich pokazach Haute Couture w Paryżu i Mediolanie czy Richarda Sayah, specjalistę od makijażu w serialach. Głównym atutem jest to, że dzielą się oni z uczniami swoim doświadczeniem, wiedzą, pomysłami i entuzjazmem. Ich wkład w wizerunek szkoły jest ogromny, co jeszcze bardziej pomaga nam w mnożeniu kontaktów.

więcej w Cabines nr 2

Aude Pierre
publikacje Cabines 2
do góry | powrót