Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych
powrótWywiad
Polskie kosmetyczki czytające inne magazyny branżowe będą zdziwione tym, co znajdą w „Cabines“.
Cabines: - Czym jest „Cabines“ dla kosmetycznego świata we Francji?
Roland Buffet: - Stworzyłem „Cabines“ w 1988 roku. To miał być przede wszystkim profesjonalny magazyn dla profesjonalistów. Awangardowy tytuł w tamtym czasie, dzisiaj doskonale znajduje się w świecie, gdzie każdy chce mieć wysoką jakość życia i dobre samopoczucie. Nasz magazyn zapoznaje wszystkie francuskie kosmetyczki z technicznymi i ekonomicznymi nowościami niezbędnymi w ich codziennej pracy.
Skąd pomysł, by francuski magazyn zaistniał na polskim rynku? Gdzie „Cabines“ już istnieje?
Gdy ma się szansę mieć najlepszy magazyn na rynku w danej chwili, szuka się zawsze sposobu, jak to zrobić. Miałem szczęście mieć wspaniały zespół redakcyjny, który naprawdę czuł, co ja planuję, i w ten sposób zrobiliśmy dobre pismo branżowe. W ubiegłym roku spotkałem się z wydawcą rosyjskim, który chciał wydawać „Cabines“. Gdy zobaczyłem, jak w ciągu kilku miesięcy rosyjska edycja „Cabines“ osiągnęła poziom najlepszych pism kosmetycznych, poświęconych urodzie w Rosji, postanowiłem kontynuować ekspansję na kolejne rynki. W Polsce poszukiwania wydawcy trwały przeszło rok. Szukałem wydawcy doświadczonego, który zna specyfikę prasy branżowej, tym bardziej, że w Polsce istnieją już profesjonalne magazyny kosmetyczne. Press&Media to wydawnictwo działające nie od dziś i jestem pewien, że polskie „Cabines“ znajduje się w bardzo dobrych rękach. Myślę, że lepiej trafić nie mogłem. Mam wiedzę i doświadczenie, które pozwala mi eksportować „Cabines“ do innych państw. W ten sposób powstała edycja w Szwajcarii, w Japonii „Cabines“ jest obecnie wydawane przez organizatora targów Salon Tokio „Beauty World“. Polska jest krajem bardzo dynamicznym i chłonnym, jestem pewien, że dzięki polskiemu "Cabines" kosmetyczki będą mogły odnosić lepsze sukcesy oraz szybciej docierać do nowości świata kosmetyki profesjonalnej. Myślę, że w ciągu przyszłego roku „Cabines“ zaistnieje również w Hiszpanii, we Włoszech, w Libanie, Dubaju, w Chinach, w Singapurze i w Malezji. Prowadzimy także rozmowy z wydawcami z Kanady i USA. Założenia mogą się komuś wydawać zbyt ambitne - dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Ja je zamierzam zrealizować.
Czy sądzi Pan, że kosmetyczki różnych państw należą do jednej, wielkiej „rodziny“ z racji swojej profesji i dlatego jedno „Cabines“ wydawane w poszczególnych krajach jest tym, czego one potrzebują i szukają?
Nie mówiłbym tutaj o wielkiej rodzinie, bo niestety kosmetyczki są zbyt zindywidualizowane. Ale myślę przede wszystkim o nich jako o konkretnych przedstawicielkach jednego zawodu. Zawodu, który stale się zmienia i doskonali, gdzie bardzo dużo zależy od szybko rozwijającej się techniki. Niewątpliwie wszyscy, którzy pracują dla francuskiego „Cabines“, mają w kosmetycznym świecie wielki posłuch. Uzyskane przez nas najlepsze informacje przekazujemy dalej. We Francji pierwsi informujemy o wszystkich zmianach w ustawach, które dotyczą kosmetyczek, o nowych programach w egzaminach. Nasze czytelniczki dobrze to wiedzą.
Chciałbym w 2005 roku zorganizować wielką konferencję, na której spotkają się przedstawiciele najważniejszych organizacji i stowarzyszeń kosmetycznych państw, z którymi współpracujemy.
Wkrótce Polska wejdzie do Unii Europejskiej. Czy widzi Pan jakąś rolę szczególną dla „Cabines“, czy dzięki lekturze polskiej edycji francuskiego, a więc europejskiego magazynu polskie kosmetyczki łatwiej znajdą się w polskiej rzeczywistości?
Nie sądzę, by taka była rola kosmetycznego pisma branżowego. Przystąpienie Polski do Unii nie zmieni zasadniczo zasad działania redakcji, która ma jasno określone plany działania. Jesteśmy przede wszystkim profesjonalnym magazynem branżowym i nie interesuje nas w zasadzie zmieniająca się polityczna rzeczywistość. Naszą rolą będzie zawsze prezentowanie świata kosmetyki w Polsce. Naturalnie, w polskiej edycji „Cabines“ znajdą się reportaże z zagranicy, które przedstawią Waszym kosmetyczkom, waszym czytelniczkom inną rzeczywistość, a w tłumaczonych z francuskiej wersji artykułach na pewno znajdą się interesujące, czasem zdumiewające informacje. Oczywiste jest, że wszystkie artykuły w „Cabines“, cała zawarta w nich wiedza naszych specjalistów z najprzeróżniejszych dziedzin związanych z szeroko pojętą kosmetyką jest przeznaczona w całości i przede wszystkim dla kosmetyczek. Ale mam stuprocentową pewność, że ciągle rosnąca liczba zagranicznych edycji mojego magazynu, nie tylko w Europie, ale na całym świecie, w krótkim czasie uczyni z „Cabines“ światowe pismo poświęcone Urodzie - przez duże U.
więcej w Cabines nr 1
Cabines: - Czym jest „Cabines“ dla kosmetycznego świata we Francji?
Roland Buffet: - Stworzyłem „Cabines“ w 1988 roku. To miał być przede wszystkim profesjonalny magazyn dla profesjonalistów. Awangardowy tytuł w tamtym czasie, dzisiaj doskonale znajduje się w świecie, gdzie każdy chce mieć wysoką jakość życia i dobre samopoczucie. Nasz magazyn zapoznaje wszystkie francuskie kosmetyczki z technicznymi i ekonomicznymi nowościami niezbędnymi w ich codziennej pracy.
Skąd pomysł, by francuski magazyn zaistniał na polskim rynku? Gdzie „Cabines“ już istnieje?
Gdy ma się szansę mieć najlepszy magazyn na rynku w danej chwili, szuka się zawsze sposobu, jak to zrobić. Miałem szczęście mieć wspaniały zespół redakcyjny, który naprawdę czuł, co ja planuję, i w ten sposób zrobiliśmy dobre pismo branżowe. W ubiegłym roku spotkałem się z wydawcą rosyjskim, który chciał wydawać „Cabines“. Gdy zobaczyłem, jak w ciągu kilku miesięcy rosyjska edycja „Cabines“ osiągnęła poziom najlepszych pism kosmetycznych, poświęconych urodzie w Rosji, postanowiłem kontynuować ekspansję na kolejne rynki. W Polsce poszukiwania wydawcy trwały przeszło rok. Szukałem wydawcy doświadczonego, który zna specyfikę prasy branżowej, tym bardziej, że w Polsce istnieją już profesjonalne magazyny kosmetyczne. Press&Media to wydawnictwo działające nie od dziś i jestem pewien, że polskie „Cabines“ znajduje się w bardzo dobrych rękach. Myślę, że lepiej trafić nie mogłem. Mam wiedzę i doświadczenie, które pozwala mi eksportować „Cabines“ do innych państw. W ten sposób powstała edycja w Szwajcarii, w Japonii „Cabines“ jest obecnie wydawane przez organizatora targów Salon Tokio „Beauty World“. Polska jest krajem bardzo dynamicznym i chłonnym, jestem pewien, że dzięki polskiemu "Cabines" kosmetyczki będą mogły odnosić lepsze sukcesy oraz szybciej docierać do nowości świata kosmetyki profesjonalnej. Myślę, że w ciągu przyszłego roku „Cabines“ zaistnieje również w Hiszpanii, we Włoszech, w Libanie, Dubaju, w Chinach, w Singapurze i w Malezji. Prowadzimy także rozmowy z wydawcami z Kanady i USA. Założenia mogą się komuś wydawać zbyt ambitne - dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Ja je zamierzam zrealizować.
Czy sądzi Pan, że kosmetyczki różnych państw należą do jednej, wielkiej „rodziny“ z racji swojej profesji i dlatego jedno „Cabines“ wydawane w poszczególnych krajach jest tym, czego one potrzebują i szukają?
Nie mówiłbym tutaj o wielkiej rodzinie, bo niestety kosmetyczki są zbyt zindywidualizowane. Ale myślę przede wszystkim o nich jako o konkretnych przedstawicielkach jednego zawodu. Zawodu, który stale się zmienia i doskonali, gdzie bardzo dużo zależy od szybko rozwijającej się techniki. Niewątpliwie wszyscy, którzy pracują dla francuskiego „Cabines“, mają w kosmetycznym świecie wielki posłuch. Uzyskane przez nas najlepsze informacje przekazujemy dalej. We Francji pierwsi informujemy o wszystkich zmianach w ustawach, które dotyczą kosmetyczek, o nowych programach w egzaminach. Nasze czytelniczki dobrze to wiedzą.
Chciałbym w 2005 roku zorganizować wielką konferencję, na której spotkają się przedstawiciele najważniejszych organizacji i stowarzyszeń kosmetycznych państw, z którymi współpracujemy.
Wkrótce Polska wejdzie do Unii Europejskiej. Czy widzi Pan jakąś rolę szczególną dla „Cabines“, czy dzięki lekturze polskiej edycji francuskiego, a więc europejskiego magazynu polskie kosmetyczki łatwiej znajdą się w polskiej rzeczywistości?
Nie sądzę, by taka była rola kosmetycznego pisma branżowego. Przystąpienie Polski do Unii nie zmieni zasadniczo zasad działania redakcji, która ma jasno określone plany działania. Jesteśmy przede wszystkim profesjonalnym magazynem branżowym i nie interesuje nas w zasadzie zmieniająca się polityczna rzeczywistość. Naszą rolą będzie zawsze prezentowanie świata kosmetyki w Polsce. Naturalnie, w polskiej edycji „Cabines“ znajdą się reportaże z zagranicy, które przedstawią Waszym kosmetyczkom, waszym czytelniczkom inną rzeczywistość, a w tłumaczonych z francuskiej wersji artykułach na pewno znajdą się interesujące, czasem zdumiewające informacje. Oczywiste jest, że wszystkie artykuły w „Cabines“, cała zawarta w nich wiedza naszych specjalistów z najprzeróżniejszych dziedzin związanych z szeroko pojętą kosmetyką jest przeznaczona w całości i przede wszystkim dla kosmetyczek. Ale mam stuprocentową pewność, że ciągle rosnąca liczba zagranicznych edycji mojego magazynu, nie tylko w Europie, ale na całym świecie, w krótkim czasie uczyni z „Cabines“ światowe pismo poświęcone Urodzie - przez duże U.
więcej w Cabines nr 1