Lepiej być pięknym czy mądrym?

powrót

Felieton

Tak się jakoś utarło w tak zwanej powszechnej świadomości, że nie można być obdarzonym podwójnie, tak jakby urodę i mądrość rozdawano w dwóch różnych miejscach, do których stoją dwie oddzielne kolejki i komitet kolejkowy każdej z nich skrupulatnie sprawdza, czy pretendent przypadkiem nie dostał już czegoś w tym drugim miejscu. Niestety, jeśli ktoś jest urodziwy, kolejka po mądrość go nie wpuści – i vice versa.
Muzyka relaksacyjna bez opłat ZAiKS

Szczególnie mocno widać to oddzielanie przymiotów ciała i umysłu w ocenie kobiet – jeśli ładna, to z pewnością nie może być mądra, a nawet nie oczekuje się tego od niej. Na świecie nie brakuje amatorów ślicznych, lecz bezmyślnych kobietek. Jeśli z kolei robi karierę jako naukowiec albo specjalistka w trudnej dziedzinie, przyjmuje się, że uroda będzie dla niej miała znaczenie marginalne. Ba, coś tak błahego w ogóle powinno być poza sferą jej myślenia! Bezkształtny strój i nietwarzowa fryzura, najlepiej jeszcze okropne okulary – oto akceptowalny image dla takiej osoby.

Mnie zaś – przyznam szczerze – nurtuje pytanie: czy naprawdę nie można by odczarować urody, która nie musi być przecież synonimem głupoty i płytkości? I z drugiej strony – czy mądrości naprawdę nie przystoi ładna sukienka, zadbane dłonie i wypielęgnowana cera?

Oczywiście nikt nie powie otwarcie, że tak jest, bo właśnie sprawa jest o tyle skomplikowana, że to przekonai „owakich” cenię sobie mądrość, która przekłada się (to sprawdzone!) na fizyczne piękno. Wielce szanuję osoby, które nie tylko pielęgnują w sobie cerę i włosy, nie tylko dbają o gustowny strój, ale też poświęcają czas i wysiłek swojemu umysłowi, duchowi – wtedy w takich osobach można dostrzec coś, co nazwałabym pełnią. A co z kolejką? Szczerze mówiąc, nie wierzę w istnienie oddzielnych kolejek po mądrość i po urodę. Właściwie w żadną kolejkę nie wierzę. Na pewno ktoś powie, że przecież niektórzy są wyraźnie ładniejsi od innych, a inni z kolei górują nad otoczeniem intelektem. Wtedy jednak mówimy o zaletach wrodzonych, na które nie mamy wielkiego wpływu, a ja chciałabym odczarować raczej myślenie o naszych priorytetach: czy w życiu lepiej postawić na umysł czy na zewnętrzność? I sądzę, że nie musimy wcale wybierać, a nawet nie powinniśmy, bo odbierzemy coś samym sobie. I że tak naprawdę wszyscy jesteśmy jak ta żaba z dowcipu, tylko wstydzimy się do tego przyznać. nie o niemożliwości posiadania jednocześnie urody i mądrości tkwi gdzieś głęboko w nas, na zakurzonej i trudno dostępnej półce z przesądami, które nie wiadomo skąd się wzięły, ale są na tyle solidne, że przywykliśmy do ich istnienia. Na każdą półkę przychodzi jednak jej pora porządkowania.

Wszyscy znamy dowcip o żabie, która na polecenie króla zwierząt, by ładne zwierzęta przeszły na jedną stronę polany, a mądre na drugą, przycupnęła pośrodku z okrzykiem pełnym pretensji: „Przecież się nie rozdwoję!”. Śmiejemy się z żaby, bo dobrze wiemy, że to paskuda i w dodatku niezbyt mądra. Ona jednak miała odwagę powiedzieć to, o czym każdy chyba w duchu myśli: że najlepiej byłoby przecież być i mądrym, i ładnym. Cała pula zgarnięta, zwłaszcza gdy do tego jeszcze dołożymy zdrowie, bogactwo i szczęście. Czego chcieć więcej?

Nie będę zdradzać, w której kolejce sama się znalazłam (i czy w ogóle dotarłam do lady), powiem tylko, że jako przeciwniczka wszelkiego fanatyzmu i dzielenia świata na „takich” i „owakich” cenię sobie mądrość, która przekłada się (to sprawdzone!) na fizyczne piękno. Wielce szanuję osoby, które nie tylko pielęgnują w sobie cerę i włosy, nie tylko dbają o gustowny strój, ale też poświęcają czas i wysiłek swojemu umysłowi, duchowi – wtedy w takich osobach można dostrzec coś, co nazwałabym pełnią.

A co z kolejką? Szczerze mówiąc, nie wierzę w istnienie oddzielnych kolejek po mądrość i po urodę. Właściwie w żadną kolejkę nie wierzę. Na pewno ktoś powie, że przecież niektórzy są wyraźnie ładniejsi od innych, a inni z kolei górują nad otoczeniem intelektem. Wtedy jednak mówimy o zaletach wrodzonych, na które nie mamy wielkiego wpływu, a ja chciałabym odczarować raczej myślenie o naszych priorytetach: czy w życiu lepiej postawić na umysł czy na zewnętrzność? I sądzę, że nie musimy wcale wybierać, a nawet nie powinniśmy, bo odbierzemy coś samym sobie. I że tak naprawdę wszyscy jesteśmy jak ta żaba z dowcipu, tylko wstydzimy się do tego przyznać.

Dorota Bury
publikacje Cabines 65
do góry | powrót