Diety mniej znane W poszukiwaniu „tej jedynej”

powrót

Dietetyka

Nowe diety, nowe produkty, nowe podejście do jedzenia – w poszukiwaniu dietetycznego świętego Graala co roku tysiące ludzi decydują się na zmianę sposobu odżywiania. Robią to w nadziei na zrzucenie nadmiaru kilogramów i rozwiązanie problemów zdrowotnych. A kolejne diety odchodzą w niepamięć po krótkim okresie ogromnej popularności, żeby zrobić miejsce nowym, lepszym, skuteczniejszym. Czy na pewno?
Muzyka relaksacyjna bez opłat ZAiKS
Diety mniej znane W poszukiwaniu „tej jedynej”© monticellllo - Fotolia

Poprzedni rok z pewnością należał do diety bezglutenowej. To zbożowe białko obwinia się o wszelkie choroby trapiące ludzkość, od cukrzycy, przez otyłość, po depresję i schorzenia kardiologiczne. Wiele osób zdecydowało się na wyeliminowanie ze swojego jadłospisu mąki zbożowej; jedne zrobiły to z rzeczywistej potrzeby – dzięki temu czują się lepiej, nie mają przykrych dolegliwości, inne uległy modzie i nadziei na to, że „pszeniczny brzuch” zniknie, gdy odmówią sobie makaronu, bułeczek i ciastek. Nie była to jednak jedyna dieta, która zyskała popularność w ostatnim czasie. Były też inne, czasami wariacje na temat wcześniejszych diet. Przyjrzyjmy się tym mniej znanym.

Surowe metody

Nie jest to dieta nowa, ale w Polsce jest mniej znana niż za oceanem. Witarianizm, nazywany też raw food (surowe jedzenie), opiera się na założeniu, że świeże, niepoddane obróbce termicznej produkty zapewnią szczupłą sylwetkę, a także młodość i piękny wygląd.

Zwolennicy tej diety jedzą dużo świeżych warzyw, owoców, rezygnują z produktów ciężkostrawnych, fast foodów, mleka i jego przetworów oraz używek (kawy i alkoholu).

O ile łatwo zrozumieć, że obfitość warzyw i owoców zapewnia poczucie lekkości, regulację metabolizmu i mnóstwo witamin, o tyle ciężko sobie wyobrazić taki sposób żywienia w naszym kraju, w którym przez pół roku panuje chłód.

Dla lubiących liczyć

Liczenie kalorii – dla jednych nawyk, dla innych zmora i powód do rozpaczy. W każdym jednak przypadku jest to, można powiedzieć, poziom dla początkujących. Teraz liczy się nie tylko kalorie, ale także ich zagęszczenie w produkcie. Taka jest zasada diety wolumetrycznej, w której oblicza się zagęszczenie kalorii w 100 gramach produktu w zależności od zawartości węglowodanów, tłuszczu, błonnika i wody. Warzywa na przykład mają małą gęstość kaloryczną ze względu na dużą zawartość wody i błonnika, a słodycze odwrotnie – składają się głównie z cukru i tłuszczu, więc ich gęstość jest wysoka.

O indeksie glikemicznym słyszał już chyba każdy – jest to wyznacznik tego, w jakim czasie węglowodany zawarte w danym produkcie żywnościowym zostaną zmetabolizowane, a poziom cukru we krwi wzrośnie. Najkorzystniejsze dla zdrowia i sylwetki są produkty o niskim indeksie glikemicznym, które uwalniają energię powoli i przez to sycą na dłużej. Ładunek glikemiczny to natomiast coś innego – określa on ilość węglowodanów w porcji produktu. Oblicza się go, mnożąc ilość węglowodanów i indeks glikemiczny, a następnie dzieląc wynik przez 100. Produkty o wysokim IG mogą mieć więc niski ładunek glikemiczny ze względu na to, że zjadamy ich niewiele.

Amerykańskie sny

Kolebką wielu diet jest Ameryka, a konkretnie – Hollywood. Amerykańskie gwiazdy filmu i nie tylko szczególnie dbają o siebie i w pogoni za młodością i pięknem wypróbowują na sobie kolejne metody.

Jedną z nich jest dieta garstkowa – nazwa pochodzi od garści, bo to w niej ma się zmieścić cały nasz jednorazowy posiłek. Takich posiłków w ciągu dnia ma być kilka (około pięciu) i poza tym, że ważna jest właśnie taka objętość, obowiązują zasady znane z innych diet: unikanie niezdrowych produktów, nadmiaru węglowodanów i tłuszczów nasyconych, dbanie o dostarczanie sobie w każdym posiłku pełnowartościowych makroskładników pokarmowych – białek, węglowodanów i tłuszczu, oczywiście w odpowiednich proporcjach.

Podobna w założeniu jest dieta pudełkowa. Jej nazwa jest przewrotna, chodzi bowiem o to, że odżywiamy się… posiłkami zamawianymi w firmie kateringowej i dostarczanymi przez nią w pudełkach. Wyspecjalizowane firmy są w stanie dopasować menu do upodobań i wymagań, na przykład przygotowując posiłki wegetariańskie, bezglutenowe, niskokaloryczne itp. Nie każdy może sobie na tę „dietę” pozwolić ze względu na koszty, jest ona jednak idealna dla osób, które nie mają czasu na przygotowywanie zdrowych posiłków, nie lubią gotować albo obawiają się, że nie byłyby w stanie samodzielnie pilnować się z ilością jedzenia.

Dieta DASH (Dietary Approaches to Stop Hypertension) to dieta prozdrowotna, wpływająca na obniżenie ciśnienia tętniczego. Została opracowana przez naukowców z amerykańskiego National Heart, Lung, and Blood Institute. Poza poprawą parametrów ciśnieniowych dieta ta powoduje również chudnięcie.

Jej zasady są proste: całkowita rezygnacja z soli i cukru. Dozwolone są: chude mięso i ryby, pełnoziarniste zboża, warzywa i owoce. Zjada się codziennie kilka posiłków, unikając okresów głodu. Według badań już po dwóch tygodniach obniża się zawartość cholesterolu we krwi i ciśnienie. Dieta dostarcza wszystkich niezbędnych składników odżywczych i bardzo korzystnie wpływa na układ sercowo-naczyniowy oraz inne funkcje organizmu.

Swoistą ciekawostką jest dieta strefowa (zone diet), opracowana przez dietetyka dra Barry’ego Spearsa. Jej celem jest utrzymanie poziomu w równowadze (czyli utrzymanie się w „strefie”) poprzez przestrzeganie proporcji makroskładników w posiłkach: po 30% tłuszczu i białka, 40% węglowodanów. Jest to dieta z grupy niskowęglowodanowych, dlatego w połączeniu z kontrolowanym poziomem insuliny we krwi daje szybko efekty w postaci utraty tkanki tłuszczowej. Powinny ją jednak stosować osoby zdrowe.

więcej w Cabines nr 75

Dorota Bury
publikacje Cabines 75
do góry | powrót