Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Szkolenia dla branży kosmetycznej
powrótWywiad
Chyba nikt, kto działa w branży kosmetycznej, nie ma wątpliwości co do tego, jak ważne są szkolenia. O ile jednak sporo mówi się o podnoszeniu kwalifikacji w dziedzinie bezpośrednio związanej z wykonywanym zawodem – poznawaniu nowych technologii, zabiegów, preparatów i składników aktywnych – o tyle zaniedbywane są kwestie bardziej ogólne, związane z prowadzeniem firmy jako takiej. Sprzedaż, obsługa klienta, zarządzanie salonem i personelem – te tematy traktowane są nieco po macoszemu.
Trudno za ten stan rzeczy winić same kosmetyczki i właścicieli salonów. Trzeba bowiem przyznać, że na rynku niewiele jest szkoleń „biznesowych” uwzględniających specyfikę działania tego konkretnego sektora usług. Dlatego z uwagą i zainteresowaniem przyglądamy się wszelkim inicjatywom zmierzającym do zmiany tego stanu rzeczy. Jedną z ciekawszych jest program szkoleniowy tworzony przez firmę szkoleniowo-doradczą ILLUSTRO. O tym programie i o tym, dlaczego warto zadbać o swoje biznesowe kompetencje, rozmawiamy z panią Natalią Kotas-Rippel, trenerem biznesu i psychologiem organizacji. Jest współwłaścicielką firmy szkoleniowo-doradczej ILLUSTRO, która od ponad 10 lat realizuje szkolenia oraz doradztwo dla firm w obszarze rekrutacji, szkoleń menedżerskich i handlowych.
Od kiedy zajmuje się Pani prowadzeniem szkoleń i do jakich grup zawodowych kierowane były dotychczasowe szkolenia?
Natalia Kotas-Rippel - Szkoleniami zajmuję się od przeszło 15 lat. Warto dodać, że szkolenia są jedną z możliwych aktywności w zakresie poprawy skuteczności działania właścicieli firm, menedżerów czy pracowników. W swojej praktyce zajmuję się też procesami rekrutacji, badaniami kompetencji i doradztwem zawodowym. Należy podkreślić, że nie zawsze szkolenia są panaceum na problemy w firmie. Niejednokrotnie mamy do czynienia z sytuacjami, gdy kontaktuje się z nami właściciel firmy z konkretnym zleceniem na zasadzie: „W naszej firmie kiepsko idzie sprzedaż, proszę o szkolenie handlowe. Ile to będzie kosztować?”. Takie podejście to w zasadzie gwarancja, że zrealizowane szkolenie będzie po prostu nietrafione.
Dlaczego?
N.K.-R. - Bardzo ważne jest uświadomienie sobie faktycznych przyczyn problemów w firmie. Niestety często jest to osoba właściciela – szefa. I to trzeba sobie jasno powiedzieć. W przypadku branży kosmetycznej również tak to wygląda. Dobra, kompetentna kosmetyczka niekoniecznie będzie dobrą szefową kosmetyczek w swoim salonie. Co jeszcze istotne, niski poziom obsługi klientów w salonach kosmetycznych to nie zawsze kwestia braku umiejętności ze strony personelu, ale np. słabej kontroli ze strony właściciela, kiepskiego systemu motywacyjnego czy fatalnej atmosfery w pracy. Dlatego przed podjęciem decyzji o szkoleniu warto dokładnie przemyśleć możliwe przyczyny danej sytuacji i skonsultować je z potencjalnym prowadzącym szkolenie, aby wspólnie zastanowić się, czy faktycznie jest konieczne szkolenie, a może indywidualny coaching dla pracowników lub menedżera zarządzającego. To wpływa oczywiście nie tylko na koszty, ale przede wszystkim na skuteczność działania i późniejsze efekty. Co najważniejsze, unikamy sytuacji „mydlenia sobie oczu” na zasadzie myślenia: „No przecież zrobiłem szkolenie, wydałem pieniądze i co? Nie ma efektów! Czyli albo szkolenia są do niczego, albo pracownicy robią mi na złość”.
Ale przecież nie zawsze jest możliwość takich konsultacji. Jeśli zapisujemy się na jakieś szkolenie, to program jest przygotowany i nie ma miejsca na własne fanaberie.
N.K.-R. - Tego typu sytuacja ma miejsce w przypadku tzw. szkoleń otwartych skierowanych do wszystkich branż. W naszej firmie odeszliśmy praktycznie od tego typu szkoleń, na których spotykali się np. przedstawiciel handlowy dużej firmy produkującej napoje i dyrektor handlowy małej firmy meblarskiej. W trakcie takiego szkolenia można poruszyć kilka ważnych dla nich wszystkich tematów, ale nie ma możliwości wejścia w specyfikę danej branży i przedyskutowania problemów faktycznie jej dotyczących. Duża część naszych szkoleń jest oparta na konkretnych sytuacjach (tzw. studia przypadków). Powinny one odnosić się do rzeczywistości, w której pracują uczestnicy. W przypadku szkoleń otwartych jest to w zasadzie niemożliwe. Dlatego w naszej strategii działania przyjęliśmy plan, aby zorganizować szkolenia w formie zamkniętej, czyli skierowane do pracowników konkretnej jednej firmy, albo realizować szkolenia w formie pośredniej, czyli zapraszamy pracowników danej branży. I stąd też nowość – szkolenia skierowane do pracowników salonów kosmetycznych.
Skąd pomysł na organizację szkoleń właśnie dla tego konkretnego sektora?
N.K.-R. - Z branżą kosmetyczną mamy do czynienia od kilkunastu lat. Osobiście realizowałam szkolenia dla grup kosmetyczek i fryzjerek właśnie z zasad pracy z klientem. Wiele tych szkoleń było realizowanych w formie otwartej w ramach funduszy europejskich. Wtedy też miałam okazję poznać specyfikę branży i trapiące ją problemy. Wiele tych kontaktów przerodziło się później w konkretne propozycje współpracy już z konkretnymi salonami kosmetycznymi, które realizujemy do dziś. Dlatego pojawił się pomysł, aby w większym gronie podzielić się doświadczeniami i wiedzą z zakresu obsługi klienta czy zarządzania personelem w takiej firmie.
Czy szkoleniami powinny się zainteresować osoby, których salony dobrze prosperują, czy raczej te, które borykają się z określonymi problemami? Ktoś może zapytać: dlaczego mam poświęcać czas i pieniądze na dodatkowe szkolenia, skoro firma funkcjonuje dobrze?
N.K.-R. - Faktycznie na pierwszy rzut oka wydaje się to nierozsądne. W przypadku takich stwierdzeń proponuję zrobić sobie analogię do samochodu – dlaczego samochód jeździ i się nie psuje? Jednym z ważnych powodów jest to, że o niego dbamy, czyli tankujemy dobre jakościowo paliwo, dbamy o regularny serwis, wymianę oleju itd. Podobnie jest z firmą – jeśli ma skutecznie działać, należy dbać o ludzi, którzy są motorem napędowym każdej firmy. Takim smarem dla organizacji są między innymi szkolenia. W dużych, świetnie działających organizacjach świadomość potrzeby szkolenia jest bardzo duża – funkcjonują działy szkoleń zatrudniające specjalistów HR, często zatrudniani są tzw. trenerzy wewnętrzni, regularnie przeznacza się określone budżety. Skoro więc w dużych organizacjach to oczywistość, to warto się od nich uczyć. Warto też dodać, że w małych firmach często „wszystko gra” pozornie w danym momencie – nie ujawniają się np. konflikty pomiędzy pracownikami. Czasami jednak wystarczy mała iskra, aby problemy ukrywane na co dzień wybuchły z potężną skalą i wtedy już trzeba działać na zasadzie gaszenia pożaru. Wtedy jednak, w takich sytuacjach kryzysowych w relacjach pracownik – pracownik, pracownik – szef czy pracownik – klient szkolenie nie pomaga. Jest zwyczajnie za późno. Szkolenie jest swego rodzaju profilaktyką działania, która powinna być standardem w każdej firmie, niezależnie od branży.
więcej w Cabines nr 76
Rozmawiał Michał Domański
Redakcja Cabines
Trudno za ten stan rzeczy winić same kosmetyczki i właścicieli salonów. Trzeba bowiem przyznać, że na rynku niewiele jest szkoleń „biznesowych” uwzględniających specyfikę działania tego konkretnego sektora usług. Dlatego z uwagą i zainteresowaniem przyglądamy się wszelkim inicjatywom zmierzającym do zmiany tego stanu rzeczy. Jedną z ciekawszych jest program szkoleniowy tworzony przez firmę szkoleniowo-doradczą ILLUSTRO. O tym programie i o tym, dlaczego warto zadbać o swoje biznesowe kompetencje, rozmawiamy z panią Natalią Kotas-Rippel, trenerem biznesu i psychologiem organizacji. Jest współwłaścicielką firmy szkoleniowo-doradczej ILLUSTRO, która od ponad 10 lat realizuje szkolenia oraz doradztwo dla firm w obszarze rekrutacji, szkoleń menedżerskich i handlowych.
Od kiedy zajmuje się Pani prowadzeniem szkoleń i do jakich grup zawodowych kierowane były dotychczasowe szkolenia?
Natalia Kotas-Rippel - Szkoleniami zajmuję się od przeszło 15 lat. Warto dodać, że szkolenia są jedną z możliwych aktywności w zakresie poprawy skuteczności działania właścicieli firm, menedżerów czy pracowników. W swojej praktyce zajmuję się też procesami rekrutacji, badaniami kompetencji i doradztwem zawodowym. Należy podkreślić, że nie zawsze szkolenia są panaceum na problemy w firmie. Niejednokrotnie mamy do czynienia z sytuacjami, gdy kontaktuje się z nami właściciel firmy z konkretnym zleceniem na zasadzie: „W naszej firmie kiepsko idzie sprzedaż, proszę o szkolenie handlowe. Ile to będzie kosztować?”. Takie podejście to w zasadzie gwarancja, że zrealizowane szkolenie będzie po prostu nietrafione.
Dlaczego?
N.K.-R. - Bardzo ważne jest uświadomienie sobie faktycznych przyczyn problemów w firmie. Niestety często jest to osoba właściciela – szefa. I to trzeba sobie jasno powiedzieć. W przypadku branży kosmetycznej również tak to wygląda. Dobra, kompetentna kosmetyczka niekoniecznie będzie dobrą szefową kosmetyczek w swoim salonie. Co jeszcze istotne, niski poziom obsługi klientów w salonach kosmetycznych to nie zawsze kwestia braku umiejętności ze strony personelu, ale np. słabej kontroli ze strony właściciela, kiepskiego systemu motywacyjnego czy fatalnej atmosfery w pracy. Dlatego przed podjęciem decyzji o szkoleniu warto dokładnie przemyśleć możliwe przyczyny danej sytuacji i skonsultować je z potencjalnym prowadzącym szkolenie, aby wspólnie zastanowić się, czy faktycznie jest konieczne szkolenie, a może indywidualny coaching dla pracowników lub menedżera zarządzającego. To wpływa oczywiście nie tylko na koszty, ale przede wszystkim na skuteczność działania i późniejsze efekty. Co najważniejsze, unikamy sytuacji „mydlenia sobie oczu” na zasadzie myślenia: „No przecież zrobiłem szkolenie, wydałem pieniądze i co? Nie ma efektów! Czyli albo szkolenia są do niczego, albo pracownicy robią mi na złość”.
Ale przecież nie zawsze jest możliwość takich konsultacji. Jeśli zapisujemy się na jakieś szkolenie, to program jest przygotowany i nie ma miejsca na własne fanaberie.
N.K.-R. - Tego typu sytuacja ma miejsce w przypadku tzw. szkoleń otwartych skierowanych do wszystkich branż. W naszej firmie odeszliśmy praktycznie od tego typu szkoleń, na których spotykali się np. przedstawiciel handlowy dużej firmy produkującej napoje i dyrektor handlowy małej firmy meblarskiej. W trakcie takiego szkolenia można poruszyć kilka ważnych dla nich wszystkich tematów, ale nie ma możliwości wejścia w specyfikę danej branży i przedyskutowania problemów faktycznie jej dotyczących. Duża część naszych szkoleń jest oparta na konkretnych sytuacjach (tzw. studia przypadków). Powinny one odnosić się do rzeczywistości, w której pracują uczestnicy. W przypadku szkoleń otwartych jest to w zasadzie niemożliwe. Dlatego w naszej strategii działania przyjęliśmy plan, aby zorganizować szkolenia w formie zamkniętej, czyli skierowane do pracowników konkretnej jednej firmy, albo realizować szkolenia w formie pośredniej, czyli zapraszamy pracowników danej branży. I stąd też nowość – szkolenia skierowane do pracowników salonów kosmetycznych.
Skąd pomysł na organizację szkoleń właśnie dla tego konkretnego sektora?
N.K.-R. - Z branżą kosmetyczną mamy do czynienia od kilkunastu lat. Osobiście realizowałam szkolenia dla grup kosmetyczek i fryzjerek właśnie z zasad pracy z klientem. Wiele tych szkoleń było realizowanych w formie otwartej w ramach funduszy europejskich. Wtedy też miałam okazję poznać specyfikę branży i trapiące ją problemy. Wiele tych kontaktów przerodziło się później w konkretne propozycje współpracy już z konkretnymi salonami kosmetycznymi, które realizujemy do dziś. Dlatego pojawił się pomysł, aby w większym gronie podzielić się doświadczeniami i wiedzą z zakresu obsługi klienta czy zarządzania personelem w takiej firmie.
Czy szkoleniami powinny się zainteresować osoby, których salony dobrze prosperują, czy raczej te, które borykają się z określonymi problemami? Ktoś może zapytać: dlaczego mam poświęcać czas i pieniądze na dodatkowe szkolenia, skoro firma funkcjonuje dobrze?
N.K.-R. - Faktycznie na pierwszy rzut oka wydaje się to nierozsądne. W przypadku takich stwierdzeń proponuję zrobić sobie analogię do samochodu – dlaczego samochód jeździ i się nie psuje? Jednym z ważnych powodów jest to, że o niego dbamy, czyli tankujemy dobre jakościowo paliwo, dbamy o regularny serwis, wymianę oleju itd. Podobnie jest z firmą – jeśli ma skutecznie działać, należy dbać o ludzi, którzy są motorem napędowym każdej firmy. Takim smarem dla organizacji są między innymi szkolenia. W dużych, świetnie działających organizacjach świadomość potrzeby szkolenia jest bardzo duża – funkcjonują działy szkoleń zatrudniające specjalistów HR, często zatrudniani są tzw. trenerzy wewnętrzni, regularnie przeznacza się określone budżety. Skoro więc w dużych organizacjach to oczywistość, to warto się od nich uczyć. Warto też dodać, że w małych firmach często „wszystko gra” pozornie w danym momencie – nie ujawniają się np. konflikty pomiędzy pracownikami. Czasami jednak wystarczy mała iskra, aby problemy ukrywane na co dzień wybuchły z potężną skalą i wtedy już trzeba działać na zasadzie gaszenia pożaru. Wtedy jednak, w takich sytuacjach kryzysowych w relacjach pracownik – pracownik, pracownik – szef czy pracownik – klient szkolenie nie pomaga. Jest zwyczajnie za późno. Szkolenie jest swego rodzaju profilaktyką działania, która powinna być standardem w każdej firmie, niezależnie od branży.
więcej w Cabines nr 76