Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Wszędzie te witaminy
powrótZdrowie
Przesada czy konieczność związana z rozwojem cywilizacji? Czasem trudno rozstrzygnąć, jak w przypadku wspomnianych cukierków. Z drugiej strony jednak faktem jest, że brakuje nam coraz częściej różnych ważnych składników, a kolejnym faktem jest to, że nasza dieta odbiega od ideału, co oznacza, że nie dostarcza nam tego, co niezbędne dla zdrowia. I nie mam tu na myśli tylko typowej niezdrowej diety opartej na półproduktach, daniach gotowych i fastfoodach. Nawet jedząc tradycyjne trzy – cztery posiłki w ciągu dnia (śniadanie, drugie śniadanie, obiad i kolację), niekoniecznie zapewniamy sobie to, czego organizm sam nie jest w stanie wyprodukować, a czego potrzebuje do prawidłowego przebiegu różnych procesów. Zalecaną przez dietetyków ilość warzyw i owoców jada niewielu z nas. Sama znam osoby, dla których najczęściej jadanymi warzywami są ziemniaki, ewentualnie marynowane grzybki, a różne sałaty uważają za pokarm dobry dla królików. Oszałamiający zalew egzotycznych owoców w ciągu ostatnich lat wydaje się błogosławieństwem, ale w gruncie rzeczy odsuwa w cień nasze znane, poczciwe jabłka, gruszki i śliwki, zamiast których z zaciekawieniem – i wcale nie często – wybieramy papaje dojrzewające w magazynach, mango czy banany.
To jednak tylko część problemu, bo nawet gdybyśmy nagle pokochali brukselkę, przypomnieli sobie o jabłkach w myśl angielskiego powiedzenia One apple a day keeps the doctor away, nie uchroni nas to przed niedoborami witamin i minerałów. Największą wartość mają bowiem warzywa i owoce świeże, surowe lub poddane krótkiej obróbce termicznej, natomiast gotowanie, przechowywanie w nieodpowiednich warunkach, kontakt z powietrzem i światłem mogą prowadzić do rozkładu witamin i w rezultacie z końcowym daniem przyjmujemy ich o wiele mniej, niż zakładamy. Weźmy choćby witaminę C – jest jej całkiem sporo w ziemniakach (ok 15 mg w jednym średni ziemniaku), ale pod wpływem długiego przechowywania, a potem gotowania zostaje jej niewiele.
Do tego dochodzi kwestia spadku zawartości witamin i minerałów w warzywach i owocach pochodzących z upraw przemysłowych. Tak twierdzą autorzy badań prowadzonych od około 20 lat, tyle że jest to firma farmaceutyczna, a więc nie do końca obiektywna.
Z innych badań wynika, że najczęściej brakuje nam witaminy D3, E, A, K2, witamin z grupy B, żelaza, wapnia, magnezu i jodu, kwasów tłuszczowych omega-3. Część z nich, owszem, znajdziemy w produktach roślinnych, ale część występuje w produktach zwierzęcych, nasionach, pestkach. Oznacza to, że kluczem do zapewnienia sobie prawidłowych ilości wszystkich wskaźników jest stosowanie diety maksymalnie urozmaiconej, a także ciągłe poszukiwanie informacji na ten temat, żeby wiedzieć, w których produktach znajdziemy to, czego nam potrzeba. Mówi się wprawdzie, że organizm sam wie, czego potrzebuje, ale trudno mi uwierzyć, że na przykład mój rzeczywiście potrzebuje codziennej dawki czekolady…
Czyżbyśmy byli skazani na łykanie tabletek z witaminami, picie wzbogacanych napojów i jedzenie produktów podkręcanych zdrowymi dodatkami? A może to tylko chwyt marketingowy?
Wydaje się, że jedno nie musi przeczyć drugiemu, ale nie wyklucza to pamiętania o zdrowym rozsądku. Lekarze i dietetycy wspominają dość często o bezmyślnym sięganiu po suplementy, bez uprzedniego sprawdzenia, czego nam właściwie potrzeba. Badania zawartości witamin i minerałów w organizmie można przeprowadzić na własny wniosek, o ile nie dolegają nam żadne poważne schorzenia, żeby zyskać jasny obraz, bo równie niebezpieczny jak brak może być nadmiar którejś substancji.
Po drugie – trzeba się zastanowić, czy napój w kolorowej butelce albo słodki lizak rzeczywiście zawiera to, czego szukamy. Lektura etykiety czasami pozwala zorientować się, że w półlitrowym napoju znajduje się śladowa ilość witamin, za to całkiem sporo cukru i substancji smakowych. Czasem można się dowiedzieć, jaki procent dziennego zapotrzebowania na daną substancję pokrywa produkt, ale niekoniecznie zamieszcza się taką informację na butelce napoju ze sklepu spożywczego. To ważny punkt, ponieważ wbrew pozorom nawet osoby „dobrze wyglądające” mogą być niedożywione, tzn. mieć bardzo poważne braki substancji odżywczych z powodu jedzenia niepełnowartościowych produktów.
Po trzecie – pogląd niezbyt popularny, ale nadal prawdziwy – lepiej przyswajalne i dzięki temu zdrowsze są witaminy pochodzące ze świeżych produktów spożywczych niż z apteki. Niby wszyscy to wiemy, ale wolimy cudowną tabletkę. Albo batoniki.
Źródła:
http://motywatordietetyczny.pl/2016/04/11-najczestszych-niedoborow-substancji-odzywczych-jakie-badania-krwi-warto-zrobic/
http://sekrety-zdrowia.org/skazani-suplementacje/
Dorota Bury