Cabines 85grudzień 2016 - styczeń 2017
Dlaczego pokochaliśmy chudzielce?
powrótPsychologia
Dawniej w wielu kulturach pełne kształty kobiety świadczyły o jej wysokim statusie społecznym – miała pod dostatkiem jedzenia i nie musiała pracować fizycznie, „niepotrzebnie” spalając przy tym kalorie. Jednocześnie taka figura była oznaką zdrowia, a w dalszej perspektywie – obietnicą płodności. Tym sposobem panie o pełnych kształtach cieszyły się większym powodzeniem u mężczyzn, którym sprytny instynkt podpowiadał, że mogą zapewnić przedłużenie gatunku. Dziś jest zupełnie inaczej. O zdrowiu świadczy wysportowane, a co za tym często idzie – szczupłe ciało, które niesie ze sobą informację, że jego posiadaczka dba o dobrą kondycję fizyczną i stosuje zbilansowaną dietę. Szczupłe nie oznacza jednak – przeraźliwie chude.
Kryzys gospodarki = kryzys estetyki
Niektórzy twierdzą, że wszystkiemu winien światowy kryzys gospodarczy. Z powodu cięć budżetowych, także w świecie mody, projektanci zaczęli zatrudniać do swoich pokazów młode, nieznane i jeszcze niedoświadczone, a więc i tańsze, modelki. Na wybiegi wkroczyły rzesze piętnastolatek, które dumnie prezentowały swoje chłopięce kształty: brak biustu, jeszcze niezaokrąglone biodra i pośladki, wystające kolana i łopatki. Taki wizerunek lansowany przez świat mody szybko zaistniał w naszej świadomości jako ten właściwy, modny i… piękny. A kobiety – wiadomo, chcą czuć się piękne i za takie być uważane. Jak nadać swojemu ciału takie chłopięce kształty? Oczywiście schudnąć, najlepiej do rozmiaru zero. Kiedy waga poważnie spada, znikają też atrybuty kobiecości, czyli krągłości bioder, pośladków, biust itp.
Projektant decyduje
Inny powód? Spora część najsłynniejszych i najbardziej utalentowanych projektantów to homoseksualiści. Wystarczy wymienić Toma Forda, Jeana-Paula Gaultiera, Marca Jacobsa, duet Domenico Dolce i Stefano Gabbana czy Karla Lagerfelda. Polska projektantka Ewa Minge w jednym z wywiadów powiedziała kiedyś, że dla mężczyzny, który kocha mężczyzn, atrakcyjne są męskie kształty. Jej wypowiedź wywołała wiele kontrowersji, ale czy można się z nią w zupełności nie zgodzić? Chłopiec to młody mężczyzna, zatem modelki przypominające wyglądem chłopców mają większą szansę na karierę na wybiegu.
Kolejna polska projektantka, Gosia Baczyńska, choć sama jest raczej potężnej budowy, projektuje ubrania dla bardzo szczupłych kobiet. Twierdzi bowiem, że na takich sylwetkach kreacje dużo lepiej się prezentują. Kilka lat temu Karl Lagerfeld powiedział z kolei, że nie da się uszyć dobrych ubrań w rozmiarze większym niż 36. A może się da, ale nie wszyscy potrafią? Liz Jones, redaktor mody w „Daily Mail”, twierdzi, że może tak być w sytuacji, kiedy ubrania są źle skrojone lub do ich uszycia wykorzystano słabej jakości materiały. Tak jak wspomniana wcześniej Ewa Minge, dodaje, że ubrać kobietę o pełniejszych kształtach jest dużo trudniej niż chudzielca. Jak się więc okazuje, to dla projektantów duże wyzwanie, wymagające sporych umiejętności i doświadczenia. A tym nie wszyscy mogą się pochwalić, nawet jeśli ich nazwiska nie schodzą z pierwszych stron magazynów o modzie. Złośliwi uważają z kolei, że projektanci mody i niektóre marki do tej pory nie przewidywały ubrań w większych rozmiarach, bo wymagają one użycia większej ilości materiałów. Cena pozostaje taka sama jak przy rozmiarze XS, bo jej podniesienie byłoby odebrane jak dyskryminacja. A kto chciałby się na takie oskarżenie narazić?
Niech modelki zaczną jeść!
Tym sposobem na wybiegach pojawiały się jedynie chude (trudno nazwać je nawet szczupłymi) modelki. Dla wielu z nich głodzenie się, przypłacane zaburzeniami odżywiania, było warunkiem koniecznym, jeśli chciały odnieść sukces w swoim zawodzie. Zmęczone, głodne i smutne prezentowały najpiękniejsze kreacje świata. Aż nadszedł rok 2006. Anoreksja wśród modelek zaczęła zbierać żniwo… W wieku 22 lat zmarła wówczas cierpiąca na tę chorobę urugwajska modelka Luisel Ramos, rok później z tego samego powodu – jej młodsza siostra, również modelka, i ich koleżanka z branży – Brazylijka Ana Carolina Reston. W 2007 roku na śmierć zagłodziła się też francuska fotomodelka Isabelle Caro. Co jakiś czas w odpowiedzi na kolejne podobnie dramatyczne doniesienia związane z głodzeniem się modelek pojawiały się protesty, postulaty, działania podejmowane na małą skalę, które jednak nie zmieniły nic. Ideał kobiecego wyglądu pozostawał niezmienny…
Upragniony przełom
Żadna zasadnicza zmiana pewnie by nie nastąpiła, gdyby głosu w tej sprawie nie zabrali ci, którzy za całą sytuację są odpowiedzialni. W 2009 roku Giorgio Armani stwierdził, że branża mody musi w końcu zmierzyć się z problemem anoreksji: „Zdroworozsądkowy świat mody nie potrzebuje modelek cierpiących na anoreksję”. W tym samym roku na backstage’u pokazu kolekcji Givenchy zawisła kartka, która informowała, że na wybiegu mogą pojawić się wyłącznie dziewczyny, które wcześniej coś zjadły. W 2011 roku z kolei Hervé L. Lerou, założyciel domu mody Herve Leger, stwierdził, że współczesne modelki są za chude i wyglądają na nieszczęśliwe. Rok później Alexandra Shulman, redaktor naczelna brytyjskiej edycji magazynu „Vogue”, doszła do wniosku, że ma dość wychudzonych modelek. Skarżyła się, że projektanci przysyłają na sesje zdjęciowe ubrania w tak małych rozmiarach, że redakcja miała problemy ze znalezieniem modelek, które się w nie mieściły. Dlatego „Vogue” musiał zatrudniać coraz chudsze dziewczyny, a następnie graficy mieli za zadanie komputerowo „przywrócić” im zdrowy wygląd na zdjęciach… Shulman wystosowała pismo w tej sprawie, które wysłała m.in. do Prady, Versace, Karla Lagerfelda i Johna Galliano. Niewiele to dało. Ostatecznie redaktorzy naczelni edycji „Vogue” z niemal 20 krajów zawarli umowę: będą pracować jedynie ze zdrowo wyglądającymi modelkami, żeby nie promować niebezpiecznych nawyków żywieniowych.
Od początku 2013 roku w Izraelu obowiązuje z kolei prawo zakazujące udziału w pokazach mody zbyt chudym modelkom. Ich współczynnik BMI nie może być niższy niż 18,5. A jeśli redaktorom kolorowych magazynów przyszłoby do głowy komputerowe „wyszczuplenie” kobiet, muszą przerobione zdjęcia opatrzyć taką informacją. W Madrycie na wybiegi nie mają wstępu modelki z BMI poniżej 18, a w Mediolanie, podobnie jak w Izraelu – poniżej 18,5.
Dwa kroki w przód, jeden w tył
Na wszystkie te działania wciąż niewzruszona pozostawała Donatella Versace. W 2011 roku przy okazji promocji kolekcji stworzonej dla H&M odmówiła współpracy z dwiema modelkami o nieco pełniejszych kształtach. Uznała, że popsułoby to wizerunek domu mody Versace. Rok później, w lutym 2012 roku, pokazowi najnowszej kolekcji Versace towarzyszył głośny protest grupy feministek z ukraińskiej organizacji Femen. Półnagie kobiety sprzeciwiły się promowaniu przez modę anoreksji. Warto przypomnieć, że córka Donetelli, 27-letnia Allegra, od lat walczy z tą chorobą…
Niedawno dyrektor generalny H&M, przyznał, że lans anorektycznej chudości jest niewłaściwy i trzeba szybko coś zmienić. Firma zaczęła projektować ubrania w większych rozmiarach, dla pań o pełniejszych kształtach. Aby swojej nowej polityce nadać rozgłosu, do kampanii promującej jedną ze swoich kolekcji zatrudniła Beyoncé Knowles – piękność o kusząco krągłych kształtach.
W zdrowym kierunku…
Alexandra Shulman wie, że nie zmienimy świata w jedną noc, ale małymi kroczkami wracamy do świata prawdziwych kobiet. Co prawda na wybiegach wciąż pojawiają się wychudzone modelki, ale coraz częściej można zauważyć i pokrzepiające tendencje.
Moda to biznes. I to niemały. Aby miał rację bytu, musi zarabiać. Najwidoczniej projektanci zrozumieli w końcu, że aby kobiety kupowały ich ubrania, muszą się z nimi identyfikować. Kobiety w prawdziwym świecie nie mają rozmiaru zero, jaki noszą nastolatki, których z kolei nie stać na zakupy u największych projektantów… Także przemysł reklamowy zwrócił się we właściwym kierunku. Pamiętacie reklamę kosmetyków Dove z pięknymi kobietami we wszystkich rozmiarach? Była przełomowa…
Tekst: E. Sz., www.BeautyBook.pl